Reklama

Falstart kontraktów

Publikacja: 30.11.2007 08:11

Popyt miał wczoraj wręcz wyśmienite warunki do tego,

by skutecznie zaatakować poziom oporu. Silny wzrost w USA dawał popytowi wystarczający impuls do rozpoczęcia notowań od wzrostu cen. Tym bardziej że zwyżka w USA była potwierdzona przez pozytywne zachowanie cen

w Japonii. Te dogodne warunki nie przełożyły się jednak na silne otwarcie. Zaczęliśmy raptem kilkanaście punktów powyżej zamknięcia z poprzedniego dnia. Szybko zostało to nadrobione i już w chwili rozpoczęcia notowań

na rynku akcji byliśmy 1,5 proc. na plusie. Indeks zaczął dzień niewiele pod poziomem swojego oporu. Kontraktom do własnego dużo nie brakowało. Sytuacja była więc wymarzona, by do wspomnianego ataku doszło. Szybko znaleźli się śmiałkowie, którzy przystąpili do zakupów. Zaczęło się na rynku terminowym, ale i na kasowym pojawiły się kosze zleceń kupna. Wychodząc nad szczyt z poniedziałku ceny uruchomiły ustawione nad nim stopy i cena kontraktu grudniowego skoczyła do 3623 pkt. Poziom oporu

na rynku terminowym został naruszony - padł sygnał do wzrostu cen. Można było na niego zareagować przynajmniej zamknięciem krótkich pozycji,

Reklama
Reklama

a nawet otwarciem pozycji długich (dla graczy szybszych). Sygnał jest o tyle ważny, że ma on miejsce zaraz po tym, jak kursy odbiły się od okolic wsparć (3400 pkt

w przypadku WIG20 i 54 tys. pkt

w przypadku indeksu WIG). Można nawet rozważać możliwość, że tym sygnałem zaczynamy wzrost cen, który zaprowadzi nas w okolice 3800 pkt. Ta optymistyczna wymowa sygnału ma jednak jeden feler. Kursy długo nad poziomem oporu nie przebywały. Dodajmy do tego, że sygnał pojawił się jedynie na rynku terminowym, podczas gdy na indeksie miało miejsce tylko dojście do oporu. Jeszcze przed 11.00 ceny zaczęły powolny spadek, który trwał właściwie do końca dnia. Sesję zakończyliśmy pod poziomem oporu, co zapewne jest rozczarowujące dla tych, którzy na poranne zachowanie zareagowali. Sytuacja wbrew pozorom nie jest tragiczna. Owszem, rynek się cofnął, ale wykonał ruch, który nie można nazwać odbiciem od oporu.

Tu nadal popyt jest dość aktywny,

a ceny pozostają relatywnie blisko szczytów. Zwłaszcza jak porównamy wczorajszy spadek cen do wzrostu z poprzednich dwóch dni. Popyt ma więc szansę

na kolejną próbę, która być może pojawi się na dzisiejszej sesji. Jeszcze wszystko jest możliwe.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama