Akcje Liberty Group na otwarciu notowań w dniu debiutu na NewConnect zostały wycenione na 2,40 zł, co oznacza wzrost o 100 proc. w stosunku do ceny odniesienia (spółka nie emitowała nowych papierów). Później było jeszcze lepiej, ale na koniec dnia kurs akcji wynosił 2,35 zł, czyli 95,8 proc. powyżej ceny odniesienia. Obroty na rynku alternatywnym sięgnęły 922 tys. zł. Właściciela zmieniło 181,5 tys. papierów, czyli 3,5 proc. kapitału zakładowego firmy z branży PR.
Kapitał przedsiębiorstwa dzieli się na 5 mln papierów, ale 1,5 mln należących do prezesa Roberta Niczewskiego i dających 30 proc. głosów na WZA objęte jest 12-miesięcznym lock-upem, czyli zakazem sprzedaży. Podobnie będzie z 5-procentowym pakietem, który jest w posiadaniu Domu Maklerskiego Capital Partners. Do kupienia może być jedynie połowa papierów należących do trzech pozostałych inwestorów finansowych. Fundusze private equity Capital Partners i City Group Invest zadeklarowały bowiem, że pozostawią sobie co najmniej 32,5 proc. akcji.
Zainteresowanie debiutantem można tłumaczyć tym, że działa on na dość perspektywicznym rynku public relations i investor relations. Jego wzrost szacowany jest na około 25 proc. rocznie, gdy na przykład przychody w branży reklamowej mają rosnąć około 9 proc. rocznie. Liberty Group, która należy do pierwszej dziesiątki największych firm PR (pod względem sprzedaży), jest też jedną z dwóch najbardziej wydajnych, jeżeli chodzi o przychód na pracownika. W tym roku obroty firmy powinny sięgnąć 2,6 mln zł i mają rosnąć po 100 tys. zł przez dwa kolejne lata. Zarząd szacuje, że zysk netto zwiększy się z 650 tys. zł w 2oo7 r. do 73o tys. zł w 2009 r.
Robert
Niczewski,