Reklama

Po trzykroć spadki

Taniejące akcje, osłabienie dolara i duża niepewność - tak najlepiej można opisać to, co działo się na rynkach w listopadzie. Przed pogłębieniem strat uratowały giełdy oczekiwania dalszych obniżek stóp procentowych w USA

Publikacja: 01.12.2007 09:31

Zaledwie miesiąc dzieli nas od podsumowania 2007 roku. Już teraz można jednak powiedzieć, że dla posiadaczy akcji listopad zaliczymy do najtrudniejszych miesięcy.

Spadki indeksów na warszawskiej giełdzie przyćmiły nawet te sierpniowe, wywołane kryzysem na rynku ryzykownych kredytów hipotecznych. Tym razem powód obniżki cen akcji był podobny. Jak zły szeląg powrócił bowiem niepokój o kondycję sektora bankowego w USA i Europie Zachodniej. Największe instytucje finansowe świata zasypały rynek zapowiedziami o konieczności utworzenia olbrzymich rezerw na pokrycie strat spowodowanych przez ten kryzys. Reakcja rynków była jedna - spadek cen akcji.

Pogorszenie nastrojów na świecie odbiło się również na GPW. O ile jednak na Wall Street najmocniej ucierpiał sektor finansowy (indeks S&P 500 Financials jest na najniższym poziomie od maja 2005 r.), to u nas liderami spadków były małe i średnie spółki. Indeks WIG-Banki obronił się przed spadkiem poniżej sierpniowego dołka, czego nie można powiedzieć o sWIG80, który stracił ponad 13 proc. Przed stratami nie uchronili się nawet posiadacze bezpiecznych z założenia obligacji. Obliczany przez Bloomberga indeks obligacji skarbowych z wykupem powyżej jednego roku stracił w listopadzie około 1 proc. Jest to o tyle zaskakujące, że w tym samym okresie obligacje w strefie euro się umocniły. Zgoła inaczej o listopadzie będą myśleć posiadacze kredytów walutowych. Złoty bił rekordy mocy wobec głównych walut.

W USA wróciły objawy kryzysu

Podczas gdy mający złą sławę październik, zamiast powtórki krachu z lat 1987 i 1997 przyniósł stabilizację notowań na Wall Street, to kiepska koniunktura powróciła w listopadzie. Powód był w zasadzie taki sam, jak w czasie pierwszej fali wyprzedaży w lipcu i sierpniu. Inwestorzy przestraszyli się nawrotu choroby znanej jako kryzys na rynku kredytowym. Wbrew nadziejom, jej objawy nasiliły się - największe banki obwieściły zawiązanie gigantycznych, wielomiliardowych rezerw na straty związane ze spadkiem wartości instrumentów zabezpieczonych należnościami z kredytów hipotecznych. W efekcie sektor finansowy pozostał najsłabszym ogniwem amerykańskiego rynku akcji. Pierwsza iskierka nadziei na zmianę tego stanu rzeczy pojawiła się w końcu miesiąca, gdy optymizm ożył wraz z oczekiwaniami na szybszą obniżkę stóp procentowych. Pytanie tylko, czy to już definitywny koniec kryzysu na rynku kredytowym.

Reklama
Reklama

Ciężkie dni małych i średnich spółek

Statystyki pokazują, że listopad był dla inwestorów najtrudniejszym miesiącem tego roku. Szczególnie mocno odczuli to grający na małych i średnich spółkach. Indeks sWIG80 zanotował spadek o 13,1 proc., co jest najgorszym wynikiem w jego krótkiej historii. Jeśli przyjmiemy, że sWIG80 jest kontynuacją WIRR, to szukając spadku o podobnej skali musimy cofnąć się aż do sierpnia 1998 r., kiedy WIRR stracił 28 proc. w ciągu miesiąca.

Poziom, na jakim sWIG80 zakończył ostatnie notowania miesiąca, ostatni raz oglądaliśmy w marcu tego roku. Przed pogłębieniem spadków uratowała nasz rynek poprawa nastrojów na amerykańskich giełdach, wywołana oczekiwaniami na dalsze obniżki stóp procentowych. Spadek awersji do ryzyka i wiara, że dojdzie do rajdu św. Mikołaja pozwoliły na wzrosty cen podczas ostatnich sesji listopada. Jeśli dobra atmosfera się utrzyma, to grudzień inwestorzy będą kończyć w lepszych nastrojach.

Obligacje potaniały za sprawą inflacji

Miniony miesiąc przyniósł pokaźne straty nie tylko posiadaczom akcji. Przed uszczerbkiem na kapitale nie ustrzegli się też właściciele obligacji, szczególnie tych o krótszym terminie wykupu. Tak gwałtownego spadku cen, a co za tym idzie wzrostu rentowności papierów 2-letnich nie było już dawno. Dochodowość tej kategorii obligacji wzrosła przez miesiąc z niespełna 5,50 proc. do 6 proc. Jaki był powód tak radykalnego odwrotu inwestorów od bezpiecznych instrumentów skarbowych - przecież w dobie przeceny na rynku akcji to właśnie obligacje powcieszyć się dużym wzięciem? Inwestorzy zdali sobie sprawę z tego, że wraz z przyspieszeniem inflacji (jak ostrzegł właśnie prezes NBP, w pierwszej połowie roku jej roczne tempo może sięgnąć 3,5 proc.) nieuchronna będzie seria kolejnych podwyżek stóp procentowych. Spadek cen obligacji to oczywiście dobra wiadomość dla tych, którzy dopiero rozważają ulokowanie pieniędzy.

Sezonu wyprzedaży dolara ciąg dalszy

Reklama
Reklama

W listopadzie na światowych rynkach kontynuowano odwrót od dolara. Synonim "twardej waluty" z każdym dniem tracił to miano na rzecz euro. I chociaż pojawiające się pogłoski o wymianie, między innymi przez bank centralny Chin, części rezerw walutowych na euro wydają się mało prawdopodobne, to nie zmienia to faktu, że w minionym miesiącu byliśmy tylko o krok od zapłacenia za euro 1,5 dolara. Nowy rekord kursu EUR/USD wynosi bowiem 1,4964. Oczekiwania na obniżki stóp w USA w sytuacji, gdy inflacja w strefie euro wzrosła w listopadzie do 3 proc., musi rodzić pytanie, czy nie nastąpi zaostrzenie polityki monetarnej przez EBC. Jeśli do tego dojdzie, można oczekiwać utrzymania się wysokich cen euro. Decyzję obu banków poznamy już 6 i 11 grudnia. Osłabienie dolara błyskawicznie przełożyło się na kurs USD/PLN. Złoty z dnia na dzień zyskiwał na wartości i w efekcie dotarł do historycznego poziomu 2,4489 za dolara.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama