Podobnie jak zima potrafi zaskoczyć drogowców, tak siła i struktura wzrostu gospodarczego potrafi zaskakiwać ekonomistów, czego najlepszym potwierdzeniem są ostatnie dane o PKB. Chociaż prognozy rynkowe wskazywały na osłabienie wzrostu w III kwartale, rzeczywistość okazała się znacznie bardziej optymistyczna. Nie dość, że gospodarka polska rozwijała się w ponad 6-
-proc. tempie, to na dodatek w strukturze wzrostu ważną rolę odegrały inwestycje. Oznacza to, że pomimo przyspieszających wynagrodzeń oraz spadku bezrobocia to właśnie nakłady inwestycyjne, a nie konsumpcja były głównym motorem wzrostu gospodarczego. Choć w krótkim okresie nie ma to większego wpływu na możliwości produkcyjne, w dłuższym okresie nakłady na maszyny oraz budowle powinny przyczynić się do zwiększenia potencjału polskiej gospodarki. Dlatego średnio- oraz długookresowe perspektywy polskiej gospodarki wciąż wyglądają całkiem nieźle. Niemniej dla uczestników rynku te dane tak naprawdę niewiele oznaczają.
Po pierwsze, nie będą one w stanie zmienić nastawienia przedstawicieli władz monetarnych, gdyż zarówno jastrzębie, jak i gołębie mogą się doszukiwać w danych o PKB argumentów wspierających ich dotychczasową postawę. Dla zwolenników niższych stóp procentowych wysokie inwestycje będą zapowiedzią szybszego wzrostu potencjalnego, dzięki czemu gospodarka mogłaby się rozwijać w szybszym tempie bez tworzenia napięć inflacyjnych. Z kolei jastrzębie będą mogły podkreślać, iż wyższy PKB to jednocześnie większe ryzyko napięć na rynku pracy, a przez to również wzrostu inflacji.
Opublikowane dane nie mówią też zbyt wiele o tym, jaki wpływ na polską gospodarkę miały wydarzenia na rynkach międzynarodowych. Co prawda, na III kwartał przypadł początek kryzysu kredytowego, lecz minęło zbyt mało czasu, by wydarzenia te znalazły odzwierciedlenie w danych o polskim eksporcie. Tym bardziej że nie zdążyły się one jeszcze w pełni przenieść na sytuację gospodarczą w Stanach Zjednoczonych i strefie euro. Dlatego trudno oczekiwać, by wydarzenia z globalnych rynków finansowych znalazły odzwierciedlenie w popycie zagranicznym na polskie produkty, a tym bardziej w danych o wzroście PKB. Prawdopodobnie na pierwsze bardziej wiarygodne sygnały przyjdzie nam poczekać jeszcze kilka kwartałów, gdyż dopiero wówczas ujawnią się ewentualne zmiany w zamówieniach na polskie towary eksportowane. Z tego względu ostatnie dane o PKB należy raczej traktować jako migawkę sytuacji z przeszłości, a nie jako wskaźnik pozwalający przewidzieć przyszłe tendencje w polskiej gospodarce. Od III kwartału zmieniło się zbyt dużo w polskiej oraz globalnej gospodarce, by na podstawie wcześniejszych informacji można było wyciągać daleko idące wnioski. Dlatego z punktu widzenia Rady Polityki Pieniężnej oraz rynków finansowych dane o wzroście gospodarczym nie mają kluczowego znaczenia. Nie oznacza to jednak, że nie wnoszą one nic do dyskusji o polskiej gospodarce. W III kwartale wzrost gospodarczy był oparty zarówno na inwestycjach, jak i konsumpcji. Tak duże znaczenie popytu krajowego powinno stanowić bufor, który pozwoli zamortyzować efekty kryzysu kredytowego oraz odizolować Polskę od spowolnienia na świecie. Dlatego chociaż zawirowania na globalnych rynkach finansowych mogą znaleźć odzwierciedlenie w wynikach również polskiej gospodarki, zagrożenie takim scenariuszem jest w tym przypadku nieco mniejsze. Daje to przynajmniej pewien komfort, że w punkcie wyjściowym polska gospodarka jest dosyć dobrze przygotowana na pojawiające się zagrożenia.
starszy ekonomista, Citi Handlowy