Bardzo prawdopodobne, że już dziś Sejm rozstrzygnie spór między prezesem NBP Sławomirem Skrzypkiem a szefem Komisji Nadzoru Finansowego Stanisławem Kluzą o to, kto powinien kontrolować poczynania banków. Posłowie rozpatrzą propozycję prezydenta Lecha Kaczyńskiego, by przejęcie Generalnego Inspektoratu Nadzoru Bankowego przez KNF odbyło się dopiero w 2013 r. Obowiązujące prawo stanowi, że do fuzji obu instytucji dojdzie już z początkiem przyszłego roku.
Jeżeli tylko PO i PSL - zgodnie z zapowiedziami - zgłoszą i przegłosują zgodnie wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu, rozszerzenie kompetencji KNF stanie się faktem. W takim przypadku Sejm w ogóle nie rozważy argumentów za proponowanym przesunięciem fuzji.
NBP - skąd pochodzi inicjatywa zmian ustawowych - robi wszystko, by tak się nie stało. Przedstawiciele prezesa banku spotkali się z wszystkimi klubami parlamentarnymi - oprócz PO. Wczoraj także związki zawodowe działające w NBP zaapelowały do posłów o przyjęcie nowelizacji.
zarówno bank centralny, jak i związkowcy prezentują identyczne argumenty. Ich zdaniem, reforma stwarza zagrożenie dla funkcjonowania nadzoru w przyszłości (istnieje bowiem ryzyko odejść pracowników GINB oraz złego przepływu informacji między NBP a KNF).
- Wielu ekspertów argumentuje, że reforma nadzoru dokonywana w tym czasie to złe posunięcie. Prezydent uwzględnił te głosy i przekazał do Sejmu projekt ustawy - podsumowuje Robert Draba, zastępca szefa Kancelarii Prezydenta. KNF tłumaczy z kolei, że połączenie nadzoru nad wszystkimi instytucjami rynku finansowego w jednej instytucji będzie bardziej efektywne.