Reklama

Ptasia grypa niegroźna dla przemysłu drobiarskiego

Producenci uważają, że panika na rynku drobiu będzie miała niewielki wpływ na sytuację firm przetwórczych, a obecne spadki cen kurczaków i indyków mają charakter przejściowy

Publikacja: 06.12.2007 07:48

Ptasia grypa nie wpłynie w istotny sposób na sytuację przemysłu drobiarskiego w Polsce. Wprawdzie od soboty, tj. od momentu wykrycia zabójczego wirusa H5N1, Krajowa Rada Drobiarstwa Izba Gospodarcza zanotowała spadek zamówień na drób, ale z początkiem tygodnia sytuacja zaczęła się stopniowo poprawiać. Firmy ze spokojem przyjmują też informacje o zakazie eksportu mięsa na Ukrainę i Białoruś, ze względu bowiem na wysokie cła wysyłaliśmy tam śladowe ilości drobiu.

Groźniejsza od grypy

aprecjacja złotego

Piotr Kulikowski, prezes firmy Indykpol, uważa, że pojawienie się ptasiej grypy może nieznacznie wpłynąć na sytuację firmy, ale będzie to miało charakter przejściowy. - Sądzę, że odbije się to czkawką w pierwszym kwartale 2008 r. - powiedział w rozmowie z "Parkietem" Kulikowski. Jego zdaniem, co roku o tej porze spada popyt na mięso drobiowe, więc straty wywołane paniką na rynku nie powinny być duże. - Szczęście w nieszczęściu, że wirusa wykryto w grudniu, który i tak jest kiepskim miesiącem, jeśli chodzi o sprzedaż mięsa drobiowego. Ludzie kupują drób mniej więcej do połowy miesiąca, jednak w święta wolą jeść wieprzowinę - dodał Kulikowski.

Wirus spowodował obniżenie cen tuszek drobiowych o około 10 proc., jednak taka korekta nie martwi prezesa Indykpolu. - W Polsce ceny i tak były najwyższe spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej. Teraz dojdzie do wyrównania relacji - powiedział Kulikowski. Jego zdaniem, na naszym rynku działa zbyt wiele ubojni, które podkupują sobie żywiec i stąd ciągle rosnące ceny mięsa. - Bardziej niż ptasia grypa martwi mnie aprecjacja złotego. Przeprowadziliśmy analizę, z której wynika, że tańsze importowane komponenty paszowe i paliwa nie rekompensują uzyskiwanych w złotych cen eksportowanego mięsa i przetworów - dodał Kulikowski. Prezes Indykpolu zapowiedział, że w tej sytuacji firma przyjmie inną strategię. - Położymy jeszcze większy nacisk na rynek wewnętrzny. Polscy konsumenci są coraz bogatsi i mają coraz większą świadomość w kwestii zdrowej żywności. Na tym rynku jest jeszcze wiele miejsca do zagospodarowania - stwierdził Kulikowski.

Reklama
Reklama

Ukraina i Białoruś

nie chcą polskiego mięsa

Giełdowy Beef-San ma na Ukrainie ubojnię. - Zakaz eksportu do tego kraju nam nie przeszkadza. Rozbioru drobiu, który pochodzi z Ukrainy, dokonujemy w Polsce. Najbardziej wartościowe elementy sprzedajemy m.in. do Wielkiej Brytanii, a reszta zostaje w kraju. Nie mamy też żadnych kontaktów handlowych z Białorusią. Jesteśmy raczej zorientowani na kraje Europy Zachodniej - powiedział Jerzy Biel, prezes Beef-Sanu.

O niewielkiej roli ukraińskiego eksportu mówiła też Ewa Lech, główny lekarz weterynarii. - Zakaz eksportu uderza przede wszystkim w hodowców, którzy eksportowali żywe zwierzęta, bo wysyłamy tam bardzo dużo jednodniowych piskląt - powiedziała przedstawicielka Inspekcji Weterynaryjnej. Dodała, że ze względu na wysokie cło Polska sprzedaje na tym rynku niewielkie ilości mięsa. - Strona ukraińska zapowiedziała, że zakaz eksportu drobiu może trwać nawet pół roku. Dzisiaj rozmawiałam o tym z zastępcą głównego lekarza weterynarii Ukrainy - powiedziała Lech.

Dwa lata temu było gorzejRajmund Paczkowski, prezes Krajowej Rady Drobiarstwa Izby Gospodarczej, przypomina, że w 2005 r. po wykryciu w Polsce wirusa H5N1 ceny drobiu spadły nawet o 30 proc. - W tej chwili nie anulowano żadnych kontraktów. Spodziewamy się jednak strat, ponieważ już teraz obserwujemy około 10 proc. zmniejszenie popytu - powiedział Paczkowski. Dodał jednak, że już we wtorek branża odczuła nieznaczny wzrost obrotów. Z danych uzyskanych w środę wynika, że tego dnia znowu wpływały większe zamówienia od handlu. - Najgorsza była sobota, kiedy prasa poinformowała o występowaniu wirusa - powiedział Paczkowski.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama