Tym razem żadnej niespodzianki nie było. Ministrom do spraw ropy naftowej OPEC niecałą godzinę zajęło podjęcie decyzji o pozostawieniu kwot wydobycia na obecnym poziomie. Posiedzenie ministrów Organizacji Państw Eksporterów Ropy Naftowej odbyło się w Abu Zabi, a następne wyznaczono na 1 lutego i 5 marca w Wiedniu.
Górny pułap wydobycia ropy przez 12 państw członkowskich OPEC nadal wynosi zatem 29,673 mln baryłek dziennie. Po raz pierwszy uwzględniono w nim kwoty wydobycia przyznane nowym członkom tej organizacji - Angoli i Ekwadorowi - odpowiednio 1,9 mln i 520 tys. baryłek dziennie. Według szacunków analityków, w listopadzie 12 krajów OPEC wydobywało dziennie 31,14 mln baryłek ropy.
Dlatego przedstawiciele krajów członkowskich OPEC jeszcze przed spotkaniem w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich argumentowali, że nie ma powodu do zwiększania wydobycia, bo organizacja ta dostarcza na światowy rynek wystarczająco dużo ropy, by sprostać rosnącemu w zimie popytowi.
Z OPEC pochodzi ponad 40 proc. ropy będącej przedmiotem obrotu na międzynarodowym rynku i dlatego kraje uprzemysłowione, a zwłaszcza Stany Zjednoczone, które zużywają najwięcej ropy, nalegały na zwiększenie wydobycia. - Ceny ropy są bardzo wysokie, a dalszy wzrost kosztów energii w połączeniu ze stratami na rynku kredytowym mogą spowodować spowolnienie amerykańskiej gospodarki - ostrzegał Sekretarz Energetyki Samuel Bodman.
Przewodniczący OPEC Mohamed al-Hamli zapewniał, że kartelowi wcale nie zależy na zbyt wysokich cenach ropy, a winą za to, że surowiec ten kosztował już prawie sto dolarów za baryłkę, obarczył spekulantów, zbyt małe moce przerobowe rafinerii i napięcia polityczne na arenie międzynarodowej, zwłaszcza w rejonie Zatoki Perskiej.