Rząd w Rzymie ma 49,9 proc. akcji narodowych linii lotniczych i z chęcią się ich pozbędzie. Nic nie wyszło, gdy próbował ratować Alitalię na własną rękę. Okoniem stanęła Bruksela, która nie zgodziła się na udzielenie firmie pomocy publicznej. Jedynym ratunkiem jest przejęcie kontroli przez nowego inwestora, najlepiej branżowego.
Citigroup z pomocą
Rząd szuka go od co najmniej roku. Zorganizowany samodzielnie przetarg nie wyszedł głównie ze względu na restrykcyjne warunki, jakie postawiły władze, chociaż Alitalią interesował się m.in. rosyjski Aerofłot. W październiku włoskie władze wynajęły więc bank inwestycyjny Citigroup. Liczą, że z jego pomocą Alitalia znajdzie partnera.
Inaczej liniom grozi likwidacja. Od dziesięciu lat nie miały zysków. Obecnie ciąży na nich 1,2 mld euro zadłużenia, które na dodatek cały czas rośnie. Oblicza się, że Alitalia traci codziennie ponad milion euro. Firma potrzebuje restrukturyzacji, zakupu nowych samolotów (średni wiek użytkowanych maszyn to ponad 12 lat), likwidacji części połączeń, a także porozumienia ze związkami pracowniczymi, żeby przestały organizować co chwilę strajki.
Z krótkiej listy sześciu potencjalnych inwestorów, przygotowanej przez Citigroup, zostało jednak tylko dwóch. Wczoraj oficjalnie wycofała się niemiecka Lufthansa. Oferty miały wpłynąć do wczorajszego popołudnia. Pod wieczór zbierała się rada nadzorcza Alitalii, żeby im się przyjrzeć.