Przez ostatnie pięć dni cena złota utrzymywała się poniżej 800 USD za uncję, ale na wczorajszym popołudniowym fixingu lekko przekroczyła tę barierę. Mimo że jeszcze rano spadła, i to o 13 USD.
Przed zaledwie czterema tygodniami drożejąca ropa i spadający kurs dolara wywindowały cenę złota do 841,10 USD, poziomu najwyższego od stycznia 1980 r. Od tego czasu jednak wpływ obu tych czynników osłabł, bo ropa przestała gwałtownie drożeć, a dolar tanieć.
Cena ropy naftowej od tygodnia utrzymuje się poniżej 90 USD za baryłkę. Notowania złota są wrażliwe na ceny ropy, bo droga ropa zapowiada wysoką inflację i inwestorzy szukają przed nią ratunku właśnie w szlachetnym kruszcu, który dotychczas był zawsze mniej odporny na zmiany cen konsumpcyjnych.
Kurs dolara rzutuje na ceną złota dlatego, że jest ona wyrażana w amerykańskiej walucie i niejako automatycznie tańszy dolar powoduje, że złoto drożeje. Poza tym staje się ono wtedy relatywnie tańsze dla inwestorów posiadających inne waluty i przystępują oni do zakupów kruszcu. Wczoraj dolar umacniał się po raportach o szybszym wzroście zatrudnienia i fabrycznych zamówień w USA. Kurs amerykańskiej waluty umocnił się też po obniżeniu podstawowej stopy procentowej przez Bank Anglii, a wcześniej przez bank centralny Kanady.
Na popołudniowym fixingu w Londynie uncja złota kosztowała wczoraj 801,50 USD w porównaniu z 788,75 USD rano i 793 po południu poprzedniego dnia. Przed tygodniem za uncję płacono 794,50 USD.