Unijny program wzrostu konkurencyjności, zwany strategią lizbońską, przynosi pierwsze efekty. W krajach Unii Europejskiej widać wyraźny wzrost gospodarczy. Prawie wszystkie państwa członkowskie obniżają deficyty budżetowe i wprowadzają ułatwienia dla przedsiębiorców. Mimo to wciąż nierealny jest plan, aby do 2010 r. UE stała się najbardziej konkurencyjną gospodarką na świecie - wynika z przyjętego przez Komisję Europejską sprawozdania dotyczącego reform gospodarczych w Europie.

W 2006 r. wzrost gospodarczy w krajach UE wyniósł 3 proc. Oczekuje się, że w 2007 będzie tylko minimalnie niższy i osiągnie poziom 2,9 proc. W latach 2005-2007 reformy strukturalne pomogły zwiększyć szacunkową potencjalną stopę wzrostu PKB w strefie euro o 0,2 punktu procentowego, do poziomu blisko 2,25 proc. W ostatnich dwóch latach w UE stworzono prawie 6,5 miliona nowych miejsc pracy. Do 2009 r. ma powstać kolejnych 5 milionów miejsc. Oczekiwany jest spadek stopy bezrobocia poniżej 7 proc. Po raz pierwszy od dziesięciu lat znacznemu wzrostowi zatrudnienia towarzyszył solidny wzrost wydajności. Kraje UE istotnie zmniejszyły deficyty budżetowe z poziomu 2,5 proc. PKB w 2005 r. do prognozowanych 1,1 proc. w 2007 r. Dług publiczny został obniżony z 62,7 proc. do nieco poniżej 60 proc. w 2007 r.

Polska na tym tle nie wypada korzystnie. Bruksela uważa, że poczyniliśmy umiarkowane postępy w realizacji unijnego programu wzrostu konkurencyjności gospodarki. Zdaniem Komisji, musimy bardziej zadbać o stabilność finansów publicznych oraz poprawić konkurencyjność na rynkach energii i telekomunikacji. Zbyt mało zrobiliśmy też w kwestii ułatwień dla osób zakładających działalność gospodarczą. Chodzi przede wszystkim o instytucję "jednego okienka", w którym można by zarejestrować firmę. Komisja Europejska chwali Polskę za prowadzone działania na poziomie makroekonomicznym, w tym za zmniejszenie kosztów pracy i powiązanie z celami strategii lizbońskiej programów operacyjnych realizowanych w latach 2007-2013. Na cele lizbońskie przeznaczymy 64 proc. całej alokacji z nowej perspektywy finansowej.

PAP