Reklama

Wehikuły inwestycyjne biją w globalne firmy finansowe

Największe banki świata likwidują tzw. SIV-y. Być może w samą porę, by zapobiec kolejnej odsłonie kryzysu finansowego

Publikacja: 17.12.2007 06:35

Citigroup to kolejny światowy gigant, który zdecydował o przejęciu aktywów należących do prowadzonych przez niego strukturyzowanych wehikułów inwestycyjnych. Na operację będzie musiał wyłożyć kilkadziesiąt miliardów dolarów.

Wszyscy przejmują

swoje fundusze

W ciągu ostatnich dwóch tygodni podobny ruch wykonali także duzi gracze europejscy: HSBC, WestLB, Rabobank i Societe Generale. Te banki w sumie wzięły na swoje bilanse aktywa warte 71 mld USD. Analitycy wskazują, że ich śladem podążą w przyszłym roku inne wielkie banki. Niedawno na rynku SIV-ów było około 30 podmiotów. Teraz ta liczba spadła o jedną trzecią.

Dzięki temu być może uda się powstrzymać proces kurczenia się majątku SIV-ów, który jest dziś o ponad 100 mld dolarów (25 proc.) mniejszy niż w połowie roku. Co to oznacza dla kondycji samych banków, dowiemy się za kilka miesięcy.

Reklama
Reklama

Subprime? Małe związki

SIV-y pozyskują pieniądze, emitując krótkoterminowe papiery dłużne o niskim oprocentowaniu i inwestując je w dające wyższy zysk instrumenty o długim terminie wykupu.

Wśród ich aktywów dominują papiery dłużne instytucji finansowych, w większości wysoko oceniane przez agencje ratingowe. Jednak część z nich oparta jest na kredytach hipotecznych, m.in. typu subprime (w przypadku Citi - 13 proc.). To między innymi dlatego SIV-y od kilku miesięcy systematycznie traciły zaufanie inwestorów.

Dziś wartość aktywów, zgromadzonych przez siedem należących do Citi strukturyzowanych wehikułów inwestycyjnych, to 49 mld dolarów. Od przyszłego roku będą one rozliczane jako majątek samego banku. Tymczasem zobowiązania SIV-ów kontrolowanych przez Citi sięgają w tej chwili 58 mld USD i Amerykanie postanowili spłacić je w całości. Już dziś widać zatem, że bank odczuje straty poniesione przez jego fundusze.

A jeszcze przed rokiem inwestycje w SIV-y (Citi jest ich największym zarządzającym) duzi i agresywni gracze uważali za świetną krótkoterminową lokatę kapitału.

Jednak w ostatnich tygodniach większość z posiadaczy obligacji inkasowała odsetki i kwotę wykupu i opuszczała niezbyt bezpieczny - w coraz bardziej powszechnym mniemaniu - teren. To poważnie zagroziło płynności funduszy i zmusiło Citi do uwzględnienia SIV-ów w swoim bilansie.

Reklama
Reklama

Nie mają wyboru

Dlaczego banki decydują się na przejmowanie ryzyka zagrożonych wehikułów?

- Powody są bardzo różne - opowiada w rozmowie z "Parkietem" Nic Clarke, analityk londyńskiego domu maklerskiego Charles Stanley. - Oprócz chęci ratowania swej wiarygodności, banki starają się w ten sposób ograniczać straty.

Część kapitału ulokowanego w funduszach pochodzi od samych banków-założycieli. Zazwyczaj nie jest ona duża, ale strata tych pieniędzy byłaby negatywnie przyjęta przez rynek. Dlatego np. Societe Generale praktycznie wycofało się w ubiegłych miesiącach z zaangażowania we własnym funduszu.

Są i inne przyczyny determinacji banków. SIV-y stały się częścią międzybankowego rynku pieniężnego. Upadek jednego z nich mógłby pociągnąć za sobą kolejne bankructwa - również wśród instytucji bankowych.

Czas pokaże, czy się opłaciło

Reklama
Reklama

Spadek wartości aktywów banki wezmą zatem na siebie. To odbije się na przyszłorocznych wynikach, ale być może nie aż tak źle, jak wskazywałaby skala działania funduszy.

- Część strat zostanie ujawniona w księgach, ale nie wszystkie, a przynajmniej nie od razu - mówi nam Jean-Pierre Lambert z banku inwestycyjnego Keefe, Bruyette & Woods w Londynie. Niektóre zobowiązania nadal pozostaną poza bilansami banków.

- Przez konsolidację aktywów banki zmniejszą spadek ich wartości - dodaje Alain Chirlias z francuskiego domu maklerskiego CA Chevreux. Dlaczego? By spłacać swoich wierzycieli SIV-y nie będą musiały sprzedawać aktywów, co powodowałoby utratę wartości instrumentów znajdujących się również "na książkach" kontrolujących je banków.

Na tym nie koniec

Być może wkrótce zainteresowanie podobne do tego, jakie dziś towarzyszy SIV-om, budzić będą inne instrumenty o wysokiej rentowności.

Reklama
Reklama

- Za potencjalnie najbardziej toksyczne uznałbym tzw. CDO - obligacje zabezpieczone aktywami, bardziej wrażliwe na kryzys subprime i słabiej zabezpieczane przez banki - mówi Nic Clarke z Charles Stanley.

Alain Chirlias CA Chevreux dorzuca do tego "konduity" - wehikuły specjalizujące się w finansowaniu działalności mniejszych podmiotów, skupujące m.in. kredyty samochodowe i hipoteczne.

komentarz

Łukasz Wilkowicz

Tym, co może niepokoić, jest gwałtowność działań,

Reklama
Reklama

które mają uspokoić sytuację

Problem z podmiotami określanymi jako SIV-y może wydawać się mały w porównaniu ze skalą działania globalnych banków. Aktywa w posiadaniu SIV-ów to kilkaset miliardów dolarów. Niewiele nawet w zestawieniu z aktywami Citi, przekraczającymi dwa biliony. A instytucji, które je uruchomiły, jest przecież znacznie więcej. Ale to jedyne pocieszenie.

Tym, co może niepokoić, jest gwałtowność działań, które mają uspokoić sytuację. Citi zdecydowało się na wzięcie na swój bilans kłopotliwych funduszy niedługo po tym, jak deklarowało, że tego nie zrobi. Pamiętajmy też, że jeszcze kilka tygodni temu największe banki deklarowały, że stworzą superfundusz, który miałby zapobiec kłopotom z SIV-ami poszczególnych banków. Citi to nie pierwsza grupa, która nie chciała czekać.

Raczej przesądzone wydaje się to, że w najbliższym czasie będziemy jeszcze mieli okazję stać się świadkami podobnych wydarzeń. Tym, co chciałby wiedzieć każdy inwestor, jest odpowiedź na pytanie, kiedy ten "najbliższy czas? się skończy.

Fitch Negatywne perspektywy amerykańskich banków

Reklama
Reklama

Kondycja największych instytucji finansowych jest podstawą dla negatywnej oceny perspektyw dla całego amerykańskiego sektora bankowego - wynika z raportu agencji ratingowej Fitch.

Perturbacje na międzynarodowych rynkach finansowych sprawiły, że banki znowu zaczęły zabiegać o kapitał. Fitch spodziewa się, że w przyszłym roku do akcjonariuszy trafi znacznie mniejsza część zysków niż to było w poprzednich latach.

W ocenie ekspertów Fitcha pozytywną rzeczą jest to, że amerykańskie banki weszły w fazę kryzysu w okresie bardzo wysokich zysków, które zapewnią im, przynajmniej tymczasowo, zaplecze finansowe.

Obecnie najważniejszą kwestią jest zrozumienie zachodzących procesów - zarówno przez uczestników, jak i obserwatorów rynku. Do czasu, gdy analitycy nie poznają rzeczywistych rozmiarów strat poniesionych przez sektor bankowy w ostatnim okresie, niemożliwe będzie uspokojenie rynku i odbudowywanie wzajemnego zaufania pomiędzy jego uczestnikami.

Fitch oczekuje, że w przyszłym roku możemy być świadkami kilku spektakularnych przejęć, w ramach których silniejsze banki połkną swoich słabszych konkurentów.

Fitch ocenia, że obecna sytuacja na amerykańskim rynku finansowym przypomina to, co działo się w latach 1989-1992, gdy odsetek złych kredytów znacznie wzrósł i były liczne przypadki upadłości banków. Zdaniem analityków agencji, w porównaniu z tamtym okresem zagrożenie dla wyników finansowych jest znacznie większe. Eksperci podkreślają, że po kilku miesiącach od wybuchu kryzysu kredytowego w Stanach Zjednoczonych nikt nie jest w stanie określić, kiedy będą znane prawdziwe rozmiary strat.

Na rynkach zapanowała niepewność, która doprowadziła do tego, że praktycznie zamarł popyt na wszelkie instrumenty finansowe, zawierające komponent kredytów hipotecznych. Na dodatek cały czas rośnie odsetek złych kredytów, na które banki powinny zawiązać rezerwy celowe (co spowoduje obniżkę zysków).

Fitch spodziewa się, że załamanie na rynku kredytów hipotecznych przeniesie się również na inne obszary - straty pojawią się w kredytach samochodowych oraz kartach kredytowych.

Kryzys finansowy, który rozpoczął się połowie tego roku, zmusi gospodarstwa doW efekcie w przyszłym roku banki wyhamują z akcją kredytową, co znajdzie odbicie w znacznie słabszych od tegorocznych wynikach.

Autorzy raportu podkreślają jednocześnie, że istnieje duża grupa banków, które praktycznie nie zostały dotknięte przez kryzys finansowy.

Chodzi przede wszystkim o mniejsze instytucje,

które właściwie nie angażowały się w rynek kredytów hipotecznych lub wcześniej odsprzedały portfel udzielonych pożyczek największym bankom. W lepszej sytuacji będą te instytucje, które zachowały bardziej konserwatywne podejście do oceny ryzyka klientów zaciągających pożyczki hipoteczne.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama