- Deficyt budżetu nadal jest zbyt wysoki, mimo że komisja finansów zdecydowała o jego obniżeniu z 28,6 mld zł do 27,09 mld zł - powiedział przewodniczący komisji Zbigniew Chlebowski (PO) podczas drugiego czytania projektu budżetu na 2008 rok. Za redukcję deficytu chwalili budżet przedstawiciele koalicji PO-PSL, choć przedstawiciele tej ostatniej partii zażądali dodatkowych 200 mln zł na rolnictwo, które zostałyby przeznaczone na walkę z chorobą Aujeszky?ego, dotykającą świń.
Opozycja jest bardziej krytycznie nastawiona. LiD zażądał zwiększenia kwot przeznaczonych na podwyżki dla nauczycieli z 1,85 mld zł do 2,9 mld zł. Z kolei PiS wprawdzie poparł podwyżki pensji dla pracowników szkół w wersji przyjętej przez KFP, ale skrytykował cięcia w budżetach niektórych instytucji. Zdaniem tej partii mogą one bowiem doprowadzić do paraliżu tych urzędów.
Z wygospodarowaniem dodatkowych pieniędzy, z których można by sfinansować proponowane przez posłów podwyżki, może być kłopot. Jak powiedział Jacek Rostowski, minister finansów, przyszłoroczny wzrost PKB nie będzie wyższy od zapisanego w ustawie (czyli 5,5 proc.). Nie ma więc szans na wyższe dochody budżetu z tego źródła.
Jego zdaniem jednak, jest szansa na poprawę na rynku pracy. Dzięki reformie finansów publicznych chce on podnieść wskaźnik zatrudnienia do 64 proc. - To oznacza, że prawie milion osób powróci na rynek pracy - powiedział.
Chce on także dokonać przeglądu wydatków sztywnych. Zarówno ten przegląd, jak i pobudzenie rynku pracy mogą dać budżetowi większe elastyczność i dochody. Dzięki temu zaś możliwa będzie redukcja długu publicznego.