Rekordowa liczba debiutów i wartość emisji - tym może się pochwalić w 2007 roku GPW. Niestety, nie można tego powiedzieć o stopie zwrotu z inwestycji w akcje tegorocznych debiutantów. Jeżeli ktoś kupił walory w ofercie publicznej i sprzedał je w dniu debiutu po cenie zamknięcia, średnio mógł zarobić około 15 proc. To wynik niemal trzykrotnie gorszy od uzyskanego w ubiegłym roku. Przyczyniła się do tego trwająca mniej więcej od sierpnia nerwowa sytuacja na GPW. Najwięcej można było zarobić na debiucie Petrolinvestu (159,9 proc.). Na drugim biegunie znajduje się Arcus (-19,1 proc.)

Nie licząc debiutującej dziś Pol-Mot Warfamy, od początku roku na warszawskim parkiecie pojawiło się 80 spółek. Już w październiku pobity został rekord z 1997 roku (62 debiuty). Dla porównania: w minionym roku - uważanym przez GPW za bardzo udany - zadebiutowało 38 firm.

Rekordowa była też wartość tegorocznych ofert (18,1 mld zł). Gros tej kwoty to wartość nowych walorów spółek przeprowadzających pierwotne emisje akcji: sprzedały one w sumie ponad 314 mln papierów za ponad 15,3 mld zł. Przed rokiem było to odpowiednio: 136 mln akcji i 2,4 mld zł.

Także średnia wartość pierwotnej oferty (227 mln zł) była ponaddwukrotnie wyższa niż w 2006 r. Trzeba jednak pamiętać, że w dużej mierze stało się tak dzięki emisji austriackiego dewelopera Immoeast. - Niewielka część tej oferty została sprzedana w Polsce - podkreśla Paweł Roszczyk, szef Departamentu Rynków Kapitałowych CDM Pekao. To właśnie brak wielu dużych ofert uważany jest za bolączkę GPW.

Jaki będzie rok przyszły? Nerwowa sytuacja na GPW nie odstrasza potencjalnych debiutantów. - Do OFE cały czas napływają środki. Mają je również inwestorzy - wskazuje Paweł Roszczyk. Sądzi, że tegoroczna korekta może urealnić wyceny przyszłych debiutantów. Te z pierwszego półrocza 2007 r. często były za wysokie.