Dotychczas instytucje finansowe zainteresowane obecnością w Europie Środkowej raczej omijały Białoruś. Tymczasem eksperci oceniają, że ten rynek, a w szczególności jego sektor detaliczny, może w najbliższych latach przeżywać dynamiczny rozwój. Dla zagranicznych inwestorów wyzwaniem będzie konkurowanie z białoruskimi instytucjami finansowymi, których głównym udziałowcem jest państwo.
Z 27 banków działających na Białorusi jedynie siedem jest kontrolowanych przez zagraniczne podmioty, głównie z Rosji, Ukrainy i Kazachstanu. Jeżeli chodzi o banki zachodnie, to na razie za naszą wschodnią granicą zdecydowały się zainwestować tylko austriacki Raiffeisen (kontroluje Priorbank), a także czeska grupa finansowa PPF (pod koniec 2006 r. przejęła pakiet kontrolny mińskiego Larobanku, który ostatnio zmienił nazwę na Home Kredit Bank). W sumie szacuje się, że udział zagranicznych podmiotów w białoruskim sektorze bankowym wynosi ok. 10 proc.
W tej perspektywie decyzja Getin Holdingu, który ostatnio kupił 75 proc. udziałów w lokalnym Sombelbanku, może wydawać się decyzją dość ryzykowną. Szczególnie że jest to niewielka instytucja - posiada zaledwie siedem oddziałów, z czego tylko jeden jest zlokalizowany poza Mińskiem. Sombelbank obsługuje 26 tys. klientów indywidualnych i kilkaset firm. Tymczasem to właśnie bankowość korporacyjna była dotychczas uważana za podstawę działalności biznesowej. - Wejście na białoruski rynek ma sens, jeśli gracz ma już na oku dużych klientów korporacyjnych - twierdzi w rozmowie z dziennikiem "Kommiersant" Jurij Pikusz, zastępca prezesa kijowskiego Priwatbanku, który kilka lat temu inwestował na Białorusi. Jednocześnie państwowe firmy mają obowiązek współpracować tylko z bankami kontrolowanymi przez władze.
Tymczasem Bernard Afeltowicz, kierujący zagraniczną działalnością holdingu Leszka Czarneckiego, zapowiada, że bank skoncentruje się na rynku detalicznym - będzie udzielał kredytów konsumpcyjnych i ratalnych.
Celowanie w ten sektor może okazać się strzałem w dziesiątkę, mimo że wartość kredytów konsumenckich jest cały czas niewielka - na początku 2007 r. ich wartość wyniosła 2,5 mld dolarów, a wartość pożyczek udzielonych klientom detalicznym nie przekracza 10 proc. wartości białoruskiego PKB. Prywatne banki zaczęły udzielać klientom pożyczek dopiero cztery lata temu. Wcześniej monopolistą w tej dziedzinie był państwowy Belarusbank.