Reklama

Zachodnie instytucje finansowe do tej pory bały się Białorusi

Publikacja: 28.12.2007 07:18

Dotychczas instytucje finansowe zainteresowane obecnością w Europie Środkowej raczej omijały Białoruś. Tymczasem eksperci oceniają, że ten rynek, a w szczególności jego sektor detaliczny, może w najbliższych latach przeżywać dynamiczny rozwój. Dla zagranicznych inwestorów wyzwaniem będzie konkurowanie z białoruskimi instytucjami finansowymi, których głównym udziałowcem jest państwo.

Z 27 banków działających na Białorusi jedynie siedem jest kontrolowanych przez zagraniczne podmioty, głównie z Rosji, Ukrainy i Kazachstanu. Jeżeli chodzi o banki zachodnie, to na razie za naszą wschodnią granicą zdecydowały się zainwestować tylko austriacki Raiffeisen (kontroluje Priorbank), a także czeska grupa finansowa PPF (pod koniec 2006 r. przejęła pakiet kontrolny mińskiego Larobanku, który ostatnio zmienił nazwę na Home Kredit Bank). W sumie szacuje się, że udział zagranicznych podmiotów w białoruskim sektorze bankowym wynosi ok. 10 proc.

W tej perspektywie decyzja Getin Holdingu, który ostatnio kupił 75 proc. udziałów w lokalnym Sombelbanku, może wydawać się decyzją dość ryzykowną. Szczególnie że jest to niewielka instytucja - posiada zaledwie siedem oddziałów, z czego tylko jeden jest zlokalizowany poza Mińskiem. Sombelbank obsługuje 26 tys. klientów indywidualnych i kilkaset firm. Tymczasem to właśnie bankowość korporacyjna była dotychczas uważana za podstawę działalności biznesowej. - Wejście na białoruski rynek ma sens, jeśli gracz ma już na oku dużych klientów korporacyjnych - twierdzi w rozmowie z dziennikiem "Kommiersant" Jurij Pikusz, zastępca prezesa kijowskiego Priwatbanku, który kilka lat temu inwestował na Białorusi. Jednocześnie państwowe firmy mają obowiązek współpracować tylko z bankami kontrolowanymi przez władze.

Tymczasem Bernard Afeltowicz, kierujący zagraniczną działalnością holdingu Leszka Czarneckiego, zapowiada, że bank skoncentruje się na rynku detalicznym - będzie udzielał kredytów konsumpcyjnych i ratalnych.

Celowanie w ten sektor może okazać się strzałem w dziesiątkę, mimo że wartość kredytów konsumenckich jest cały czas niewielka - na początku 2007 r. ich wartość wyniosła 2,5 mld dolarów, a wartość pożyczek udzielonych klientom detalicznym nie przekracza 10 proc. wartości białoruskiego PKB. Prywatne banki zaczęły udzielać klientom pożyczek dopiero cztery lata temu. Wcześniej monopolistą w tej dziedzinie był państwowy Belarusbank.

Reklama
Reklama

Getin zamierza postawić na wypróbowany już wcześniej w Polsce model biznesowy - czyli budować nowe oddziały banku i jednocześnie budować pośrednika finansowego. Dzięki niemu będzie w stanie szybko rozwijać sieć dystrybucji swoich produktów finansowych. Chodzi o to, że otwarcie placówki banku wymaga uzyskania zgody banku centralnego i z tego powodu jest bardzo czasochłonne.

Na razie przedstawiciele holdingu nie chcą wypowiadać się na temat źródeł finansowania projektu białoruskiego. Natomiast w maju 2008 r. działalność zagraniczna spółek wchodzących w skład holdingu Leszka Czarneckiego ma zostać wydzielona i przeniesiona do odrębnej spółki - Getin International. W kolejnych miesiącach ma on zostać wprowadzony na giełdę, a oferta udziału zostanie skierowana do czasowych akcjonariuszy Getin Holdingu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama