Na Śląsku, a szczególnie w jego największych miastach, czyli w Katowicach i w Chorzowie, coraz łatwiej będzie znaleźć pracę w ubezpieczeniach. I to nie tylko sprzedawcom, którzy mają tylko licencję agenta ubezpieczeniowego.
[srodtytul]Desant ubezpieczycieli[/srodtytul]
W Katowicach centra likwidacji szkód miały już największe zakłady ubezpieczeń majątkowych. Mowa o PZU (zatrudnia tam 300 osób) czy TU Allianz Polska. W czerwcu ub. r. call centre otworzyło w tym samym mieście Link4 Towarzystwo Ubezpieczeń, sprzedające polisy przez internet i telefon. Pracuje w nim 65 osób, a docelowo ma tam być zatrudnionych 100 ludzi.
Na Śląsk zawitało też ostatnio Aegon TU na Życie. Uruchomiło w styczniu centrum operacyjne, które ma zajmować się zarówno likwidacją szkód z istniejących polis, jak i sprzedażą nowych. Plany zakładają, że znajdzie w nim pracę nawet 300 osób. Do śląskiego centrum przeniesiona już została część z 200 etatów z warszawskiego biura towarzystwa.Katowice na siedzibę centrum likwidacji szkód wybrała także grupa Warta. Ma ono ruszyć 1 kwietnia. Będzie w nim zatrudnionych ponad 130 pracowników. Koszt inwestycji? Około 10–12 mln zł.
Inne towarzystwa nie chcą dzielić się informacją o kosztach uruchamiania takich centrów. Czy inwestycje się zwrócą? I dlaczego ubezpieczyciele wybierają właśnie Śląsk?