Reklama

Nie można stale powtarzać, że OFE są wielkim sukcesem

Rozmowa z Pawłem Wypychem, ministrem w Kancelarii Prezydenta, byłym prezesem ZUS

Publikacja: 10.09.2009 20:21

Nie można stale powtarzać, że OFE są wielkim sukcesem

Foto: Fotorzepa, Andrzej Cynka A.C. Andrzej Cynka

[b]Zaskoczyła Pana afera w ZUS?[/b]

[b]Paweł Wypych:[/b] Zaskoczyła i zasmuciła. Teraz każda nie najlepiej wynagradzana, ciężko pracująca urzędniczka w okienku w ZUS spotykająca się z klientami będzie traktowana jak potencjalny złodziej. ZUS ma fatalną opinię, ale musi to być instytucja, której się ufa.

[b]Spadek poziomu zaufania społecznego do ZUS to najgorszy skutek ostatnich wydarzeń w tej instytucji? Bo emeryci nie muszą chyba czuć się zagrożeni.[/b]

ZUS działa na bieżąco. Jak każda tak duża instytucja ma system zarządzania kryzysowego. Niewątpliwie te perturbacje nie służą zaufaniu do ZUS jako instytucji. Martwi mnie też wypowiedź premiera, że ZUS poradzi sobie bez prezesa. Procedury konkursowe potrwają minimum 2-4 tygodnie. Zakład będzie zaciągać kredyty bankowe. I to nie małe. Mówi się o kwocie 8-10 mld zł do końca roku. Musi negocjować warunki z bankami. Mam wrażenie, że ZUS z prezesem jest poważniejszym partnerem jak ZUS bez prezesa. Przecież to prezes musi prowadzić twarde negocjacje z ministrem finansów co do kształtu przyszłorocznego budżetu mając umocowanie w premierze i resorcie pracy. Rola ZUS i jego prezesa jest ogromna, także w obszarach wydawałoby się odległych.Choćby od końca lipca wiele powiatowych urzędów pracy nie ma pieniędzy na opłacanie składek zdrowotnych do ZUS, bo nie otrzymały środków z urzędów wojewódzkich. Dostaną je dopiero w przyszłym roku. NFZ nie otrzyma zatem części zaplanowanych pieniędzy i nie przekaże ich placówkom służby zdrowia. Tylko prezes ZUS może dziś podjąć decyzję o tym by nie wchodzić na konta urzędów pracy, co nastąpiło już w przeszłości. Spowodowałoby to zablokowanie im możliwości pozyskiwania i wydatkowania środków unijnych.

[b]Zarzuty wobec byłego już prezesa ZUS zbiegają się z odwołaniem Maria Szczur, członka zarządu odpowiedzialnego za finanse ZUS...[/b]

Reklama
Reklama

Jeśli prawdą jest, że premier wiedział o sytuacji w ZUS od maja to mógł zablokować jej odwołanie przez Radę Nadzorczą, na czele której stoi przedstawiciel administracji rządowej. Lepiej też wyglądałoby zatrzymanie byłego prezesa ZUS, a nie urzędującego. Premier mógł zmienić szefa ZUS gdy nadzór nad tą instytucją przechodził znów do resortu pracy z kancelarii premiera i zmieniało się prawo. Wówczas można rozpisać konkurs na prezesa.

[b] Chciałby Pan wrócić na stanowisko prezesa ZUS?[/b]

Nawet gdybym chciał, nie mam szans. Ale gdybym miał wskazać miejsce pracy, do którego chciałbym wrócić, to ZUS byłby na pierwszym miejscu. Na drugim jest Urząd Miasta w Warszawie.

[b] Myśli Pan, że pojawi się sporo chętnych na tę funkcję?[/b]

To trudne zadanie. Do tego ustawa kominowa zniechęci wielu kandydatów. Potrzebna jest osoba, która zdobędzie zaufanie premiera,zna się na systemie ubezpieczeń społecznych i ma wizję tej instytucji. Są zapowiedzi zmniejszenia o 10 proc. zatrudnienia w administracji to w przypadku ZUS oznacza 4,7 tys. osób. Tego nie da się zrobić bez obniżenia jakości pracy ZUS. Jest zatem potrzebna reforma zakładu. Rok i miesiąc to czas do wygaśnięcia umowy w zakresie wykonania i obsługi Kompleksowego Systemu Informatycznego. Konstrukcja tej umowy jest taka, że ZUS ma niewiele do powiedzenia. To też należy zmienić. Podejrzewam także, że Centralny Ośrodek Obliczeniowy, jedna z największych tego typu baz danych w Europie, nie został jeszcze przeniesiony do nowej siedziby ZUS. Należy też skromniej projektować inwestycje.

[b] Co oznacza dla ZUS fakt, że zaciąga on kredyty?[/b]

Reklama
Reklama

W podatkach zapłacimy odsetki za te kredyty. Ale opinia publiczna nie widzi teraz zwiększania deficytu. Jednak zarówno nowe zadłużenie ZUS jak i np. emisję obligacji przez BGK na rzecz Krajowego Funduszu Drogowego trzeba właściwie dodać do deficytu. [b]Jak Pan ocenia nowe założenia resortu pracy do zmian w działalności funduszy emerytalnych?[/b]

W Kancelarii Prezydenta przyjęta jest zasada, że szczegółowa ocena poszczególnych projektów ustaw następuje, gdy są one przedstawione. Resort pracy pokazał kierunek, ale musimy zaczekać na efekt finalny. Wstępnie mogę powiedzieć, że te założenia to pójście we właściwą stronę. Podoba mi się też, że resort pracy chce przeprowadzić dyskusję. Nie można tylko powtarzać, że OFE są wielkim sukcesem. Na bazie dyskusji o OFE może warto ją rozszerzyć i postawić pytanie jak w ogóle dokończyć reformę emerytalną. Trzeba odpowiedź na pytanie czy ZUS ma wypłacać emerytury z II filara czy mają to robić instytucje prywatne. Nic nie przesądzam, ale ostatni kryzys tym bardziej zmusza do takiej rozmowy. Podobnie jak trzeba zacząć mówić poważnie o wieku emerytalnym, KRUS czy aktywności zawodowej. Sam nawet najlepszy program 50+ to za mało. Niesłuszne jest twierdzenie polityków z partii rządzącej, że nie można robić reform, bo prezydent nie podpisze ustaw z nimi związanymi. Pan prezydent nigdy nie negował, że Polacy na tle Europy krótko pracują czy, że jest potrzeba dyskusji o wydłużeniu aktywności zawodowej. Tylko rząd musi chcieć ją zacząć,przedstawić wyliczenia i propozycje zmian oraz pokazać odpowiednie projekty legislacyjne. Obawiam się, że po prostu nie ma odwagi. Reformy nie są popularne.

[b] A Pan jest zwolennikiem powrotu do ZUS? Takie pomysły pojawiają się często, a w trakcie ostatniego kryzysu się nasiliły.[/b]

W obecnej warto rozważyć każde rozwiązanie zasilające FUS.Nawet takie, że na okres kryzysu np. 2 lat zmniejszamy poziom składek przekazywanych do OFE, pozostawiając te środki w FUS.

[b]Teraz jednorazowo poprawimy w ten sposób sytuację budżetu, ale jednocześnie powiększa się zobowiązania w przyszłości. To rzeczywiście dobry pomysł?[/b]

Kryzys nie będzie trwał wiecznie. Emisja obligacji też kosztuje. Teraz rząd zyskałby gotówkę. Tylko wówczas nie jeden, a wszyscy prezesi wielkich grup finansowych zapewne pojawiliby się w Warszawie.Poza tym można rozważyć jeszcze jedno rozwiązanie. W nowym systemie mamy osoby z roczników 1949-1968, które dobrowolnie wybrały OFE wierząc w ową emeryturę pod palmami. Pierwsze kobiety otrzymują świadczenie z II filara wynoszące kilkadziesiąt złotych. Po zmianie prawa mogą zrezygnować z emerytury z OFE na rzecz tej z budżetu. Jaki jest zatem sens, aby osoby o niewielkim okresie składkowym nadal przekazywały składki do funduszy, które pobierają dosyć wysokie opłaty.

Reklama
Reklama

[b] Czyli opowiada się Pan za zawróceniem reformy rozpoczętej w 1999 r.?[/b]

Nie. Raczej za ograniczeniem jej do tych osób, dla których rzeczywiście to ma sens. Takich, które będą odkładać pieniądze w funduszach emerytalnych przez 30 czy 40 lat. Reszta mogłaby raz jeszcze podjąć decyzję. Jeśli ich okres składkowy w funduszu wynosi np. 10-15 lat. To lepszy pomysł niż wyzerowanie Funduszu Rezerwy Demograficznej. Dziś mamy wyjątkowy stan finansów publicznych, a lekką ręką przekazywane są ogromne pieniądze do OFE. Jeżeli ktoś powie, że będą wyższe emerytury to zgoda, ale długi państwa do spłacenia także. No chyba, że uznaje się, że jako jedyni kupują obligacje drogowe i to wystarczy. Nie musimy patrzeć na reformę emerytalną zaślepieni. Choćby po co mają powstawać i kto ma zarządzać bezpiecznymi funduszami emerytalnymi.

[b]???[/b]

One będą kupować prawie wyłącznie obligacje skarbowe, skoncentrują się na kupowaniu i sprzedawaniu. Specjalnie zarządzający nie są dotego potrzebni. To jaki jest interes państwa by powierzać to zadanie prywatnym instytucjom? Ktoś z ZUS też może zadzwonić do resortu finansów i poinformować, że np. za miesiąc będzie sprzedawał obligacje o wartości np. miliarda zł i państwo odkupi te papiery. Daleki jestem od twierdzenia, że w tym przypadku prywatne z pewnością jest lepsze od państwowego.

[b]Pan oddałby więc wszystko ZUS.[/b]

Reklama
Reklama

Nie oddałbym ZUS zarządzania pieniędzmi w funduszach, które aktywnie zarządzają środkami gromadzonymi w OFE. Być może warto zastanowić się nad poszerzeniem katalogi ich możliwości. To powinny robić prywatne instytucje. Nie potępiałbym jednak wykorzystania przez państwo własnych struktur takich jak ZUS. Pewne jest, że w obliczu kryzysu trzeba przeprowadzić i zakończyć dyskusję na temat ostatecznego kształtu całej reformy emerytalnej,a nie tylko kto ma zarządzać pieniędzmi. Jak ma wyglądać system emerytalny w Polsce A.D. 2030

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama