Wczoraj Ministerstwo Finansów rozliczyło przedterminowy wykup obligacji Brady’ego o wartości nominalnej 43,5 mln USD. Do spłaty w dalszym ciągu pozostało 297 mln USD ze zobowiązań pierwotnie sięgających 8 mld USD.
[srodtytul]Wizerunkowe zabiegi[/srodtytul]
Trzydziestoletnie obligacje Brady’ego to spadek po długach PRL zaciągniętych w zagranicznych bankach komercyjnych zrzeszonych w tzw. Klubie Londyńskim. Wynegocjowana restrukturyzacja zobowiązań pozwoliła na zmniejszenie ówczesnych zobowiązań (prawie 13 mld USD) o niemal połowę. Od paru lat Polska sukcesywnie stara się przedterminowo skupywać papiery. Ich oprocentowanie (około 6 proc.) przekracza obecne stawki rynkowe, co oznacza, że część instytucji woli trzymać je w portfelu.
– Wcześniejszy wykup obligacji parę lat temu był ważny wizerunkowo – chodziło o to, aby Polska nie kojarzyła się już z krajem, który miał kiedyś problemy ze spłatą swoich zobowiązań – mówi Wiesław Szczuka, były wiceminister finansów i doradca zarządu BRE Banku.
Również samo ministerstwo przyznaje, że wcześniejsza spłata nie jest łatwa. – Posiadamy opcje przedterminowego wykupu obligacji po cenie nominalnej. Obecnie skupujemy te papiery na rynku wtórnym na znacznie atrakcyjniejszych warunkach. Nie wykluczamy realizacji opcji, gdy zmieni się bilans korzyści ilościowych lub jakościowych – mówi Piotr Marczak, dyrektor Departamentu Długu Publicznego w resorcie.Własne obligacje Brady’ego wykupiło już większość krajów w regionie (w ostatnim czasie zrobiły to Bułgaria i Rosja).