Reklama

EBC dba o niską inflację. Podobnie musi być i u nas

Wejście do strefy euro wpłynie na inflację w Polsce, ale jest i zależność odwrotna – od tego, jak szybko będą rosnąć u nas ceny, będzie zależało, kiedy przyjmiemy wspólną walutę. Poziom inflacji należy bowiem do tzw. kryteriów z Maastricht. Ich spełnienie warunkuje wejście do unii walutowej

Publikacja: 12.11.2009 11:18

EBC dba o niską inflację. Podobnie musi być i u nas

Foto: Flickr

Dzięki wprowadzeniu kryterium inflacyjnego, twórcy Unii Gospodarczej i Walutowej na początku lat 90. chcieli zwiększyć jej stabilność (niska inflacja jest bowiem oznaką zrównoważenia gospodarki) i doprowadzić do sytuacji, w której to kraje z wysoką inflacją będą musiały dostosować się do państw o tradycji niskiego wzrostu cen, a nie na odwrót. To miało zapewnić również stabilny kurs wspólnej waluty. Dawało również inne korzyści.

Największymi zwolennikami niskiej inflacji w ostatnich dziesięcioleciach byli Niemcy. Po I wojnie światowej ten kraj wyjątkowo mocno został dotknięty hiperinflacją. Ówczesne doświadczenia wycisnęły na tyle mocne piętno na politykach gospodarczych Niemiec, że praktycznie nigdy już nie zgadzano się tam na emisję "pustego pieniądza". Wśród głównych banków centralnych na świecie właśnie Bundesbank wyrobił sobie opinię największego wroga inflacji.

Nie bez powodu siedziba Europejskiego Banku Centralnego ulokowana jest we Frankfurcie. EBC właśnie po Bundesbanku dziedziczy największą część wiarygodności instytucji, która we właściwy sposób zadba o stabilność cen. Wysoka wiarygodność ma również względy praktyczne – dzięki niej EBC może osiągać swój cel poprzez utrzymywanie stóp procentowych na relatywnie niższym poziomie, niż gdyby musiał dopiero wypracowywać sobie odpowiednią pozycję wśród inwestorów na rynku finansowym, ale przede wszystkim wśród konsumentów i przedsiębiorstw działających na terenie strefy euro.

[ramka]Czytaj inne artykuły z dodatku "W drodze do euro":

[li][link=http://www.parkiet.com/artykul/7,867979.html]» Kryterium inflacyjne: bariera do pokonania[/link][/li]

Reklama
Reklama

[li][link=http://www.parkiet.com/artykul/7,867988.html]» Dwuprocentowa inflacja to cel łatwy w komunikacji - wywiad z dr. Grzegorzem Tchorkiem, doradcą w Biurze ds. Integracji ze Strefą Euro w NBP[/link][/li]

[li][link=http://www.parkiet.com/artykul/7,868001.html]» Ile brakuje nam do unijnej średniej?[/link][/li][/ramka]

Na czym polega kryterium inflacyjne? Kraj, który chce wejść do strefy euro, musi mieć inflację nie wyższą, niż wynosi średni wskaźnik wzrostu cen w trzech krajach Unii Europejskiej z najniższą inflacją powiększony o 1,5 pkt proc. Przy tym pod uwagę brana jest średnia roczna inflacja z ostatnich 12 miesięcy.

Ponadto w unijnych porównaniach wykorzystywany jest obliczany przez Eurostat, biuro statystyczne UE, wskaźnik HICP (harmonized index of consumer prices – zharmonizowany wskaźnik cen konsumpcyjnych), a nie CPI (consumer price index – indeks wzrostu cen konsumpcyjnych) obliczany przez Główny Urząd Statystyczny.

Roczna inflacja obliczana przez GUS wyniosła we wrześniu 3,4 proc. (według nieoficjalnych szacunków Ministerstwa Finansów, miesiąc później obniżyła się do 3,1 proc.) Tymczasem Eurostat – według swojej metodologii – oszacował roczny wzrost cen w naszym kraju na 4 proc. Jeden z powodów, dla których inflacja „unijna” różni się od „krajowej”, to nieco inny skład tzw. koszyka cen towarów i usług.

Średnioroczna inflacja HICP w Polsce wyniosła we wrześniu 3,9 proc. Na podobnym poziomie jest od początku roku. Tymczasem kryterium inflacyjne od blisko roku systematycznie się obniża. We wrześniu wynosiło 1,3 proc. Oficjalnie wartość referencyjna inflacji dla kandydatów do strefy euro nie jest podawana. Gdyby była – mogłoby się okazać, że jest nieco wyższa.

Reklama
Reklama

Dlaczego? We wrześniu w dwóch krajach Unii Europejskiej mieliśmy do czynienia ze średnioroczną deflacją, a nie inflacją. W Irlandii spadek wynosił 0,5 proc. W Portugalii było to 0,3 proc. W przeszłości – przy ustalaniu, czy dany kraj spełnia warunki przystąpienia do strefy euro – Unia Europejska wyłączała z kalkulacji kryterium inflacyjnego te kraje, gdzie ceny szły w dół. Argumentowano to tym, że tendencje w tych krajach są odmienne niż w Unii Europejskiej „ogółem”. Teraz jednak takie uzasadnienie byłoby mało wiarygodne – w związku z kryzysem na całym świecie coraz silniejsze są tendencje deflacyjne. (Nie wszyscy jednak zgadzają się ze zmianą podejścia – patrz wypowiedź Ernesta Pytlarczyka obok).

Nie zawsze jednak kryterium inflacyjne było poza naszym zasięgiem. Polska spełniała je od grudnia 2005 r. do września ubiegłego roku. Zdarzały się wówczas takie miesiące, w których to nasz kraj należał do czołowej trójki w UE i to od poziomu inflacji w Polsce zależała wysokość kryterium z Maastricht (wtedy właśnie była dokonywana ocena gotowości Litwy do przystąpienia do strefy euro, Litwini nie znaleźli się w unii walutowej).

[ramka][b]Ernest Pytlarczyk - analityk BRE Banku

W najbliższym czasienie uda nam się spełnić kryterium inflacyjnego[/b]

Pomimo perspektyw znacznego spadku polskiej inflacji w 2010 roku (spadek ten będzie wynikał głównie z efektów bazowych, a więc z „nadzwyczajnego” wzrostu cen w roku 2009) szanse na rychłe spełnienie kryterium inflacyjnego z Maastricht są niewielkie. Przypomnijmy, że kryterium to oparte jest na 12-miesięcznej średniej ruchomej, tak więc nawet przy szybkim spadku wskaźnika rocznego inflacji do poziomów zbliżonych do 1,5 proc. w połowie 2010 roku 12-miesięczna średnia będzie zawyżona przez wysokie odczyty z drugiej połowy 2009 roku. W drugiej połowie 2010 roku spodziewamy się już powolnego „rozpędzania” procesów inflacyjnych, co będzie związane z łagodnym przebiegiem spowolnienia gospodarczego, relatywnie dobrą sytuacją na rynku pracy, wzrostem kosztów usług i kolejną odsłoną procesu doganiania krajów starej Unii.Przechodząc natomiast do poziomu samego kryterium, warto przypomnieć, że ujemne wartości 12-miesięcznych stóp inflacji nie są brane pod uwagę przy wyliczaniu granicznego poziomu inflacji. Z tego względu krajami „benchmarkowymi” nie są Irlandia czy Portugalia. Prawdopodobne przyspieszenie inflacji w strefie euro w 2010 roku może oznaczać tyle, że do kryterium „wejdą” kraje, które jeszcze w 2009 roku notowały ujemną inflację w ujęciu 12-miesięcznej średniej (dotyczy to w głównej mierze starych krajów Unii), notując poziomy blisko zera i obniżając poziom kryterium do wartości zbliżonych do 1,5–2 proc. (czyli blisko teoretycznego minimum). Tak więc szanse na sprowadzenie 12-miesięcznej średniej inflacji liczonej dla Polski do tych poziomów w najbliższych sześciu – dziewięciu miesiącach są niemal zerowe i tylko nieznacznie rosną w perspektywie średniookresowej.[/ramka]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama