Dzięki wprowadzeniu kryterium inflacyjnego, twórcy Unii Gospodarczej i Walutowej na początku lat 90. chcieli zwiększyć jej stabilność (niska inflacja jest bowiem oznaką zrównoważenia gospodarki) i doprowadzić do sytuacji, w której to kraje z wysoką inflacją będą musiały dostosować się do państw o tradycji niskiego wzrostu cen, a nie na odwrót. To miało zapewnić również stabilny kurs wspólnej waluty. Dawało również inne korzyści.
Największymi zwolennikami niskiej inflacji w ostatnich dziesięcioleciach byli Niemcy. Po I wojnie światowej ten kraj wyjątkowo mocno został dotknięty hiperinflacją. Ówczesne doświadczenia wycisnęły na tyle mocne piętno na politykach gospodarczych Niemiec, że praktycznie nigdy już nie zgadzano się tam na emisję "pustego pieniądza". Wśród głównych banków centralnych na świecie właśnie Bundesbank wyrobił sobie opinię największego wroga inflacji.
Nie bez powodu siedziba Europejskiego Banku Centralnego ulokowana jest we Frankfurcie. EBC właśnie po Bundesbanku dziedziczy największą część wiarygodności instytucji, która we właściwy sposób zadba o stabilność cen. Wysoka wiarygodność ma również względy praktyczne – dzięki niej EBC może osiągać swój cel poprzez utrzymywanie stóp procentowych na relatywnie niższym poziomie, niż gdyby musiał dopiero wypracowywać sobie odpowiednią pozycję wśród inwestorów na rynku finansowym, ale przede wszystkim wśród konsumentów i przedsiębiorstw działających na terenie strefy euro.
[ramka]Czytaj inne artykuły z dodatku "W drodze do euro":
[li][link=http://www.parkiet.com/artykul/7,867979.html]» Kryterium inflacyjne: bariera do pokonania[/link][/li]