Spółki notowane na GPW były na koniec ubiegłego miesiąca warte 120,5 mld euro – wynika z wyliczeń Federacji Giełd Europejskich (FESE). To o 800 mln euro, czyli o 0,6 proc., więcej niż na koniec marca. W porównaniu z końcem kwietnia 2009 r. warszawski parkiet urósł o 14,6 proc., licząc w euro, i o 8,8 proc., licząc w złotych.
Ubiegłomiesięczny wynik GPW byłby lepszy, gdyby z parkietu po fuzji z Immofinanz nie wycofał się austriacki deweloper Immoeast. Jego kapitalizacja przed zawieszeniem notowań sięgała 13 mld zł, czyli ponad 3 mld euro.
Warszawskiemu parkietowi sprzyjała z kolei koniunktura giełdowa (WIG, indeks szerokiego rynku, poszedł w ubiegłym miesiącu w górę o 2 proc.) oraz pojawienie się nowych podmiotów. Zadebiutowały dwie małe spółki: Ferro i Berling.
Gdyby do kwietniowej kapitalizacji warszawskiej giełdy doliczyć debiutujące wczoraj PZU, to wyniosłaby ona 128 mld euro. Zwyżka w skali miesiąca sięgnęłaby prawie 7 proc., czyli połowę wzrostu kapitalizacji, jaki GPW odnotowała na przestrzeni ostatniego roku.
Nawet taki wzrost nie pozwoliłby jednak wyprzedzić parkietu norweskiego. Jego kapitalizacja wyniosła na koniec kwietnia 166 mld euro (wzrost w skali miesiąca o 0,9 proc.). Prawie nie zmienił się dystans pomiędzy GPW a giełdą austriacką, do niedawna największym konkurentem. Parkiet w Wiedniu urósł 0,7 proc., do prawie 84 mld euro. Najwięcej w kwietniu straciła giełda w dotkniętej kryzysem Grecji. Kapitalizacja ateńskiego rynku zmniejszyła się o 9,4 proc. i wyniosła 67 mld euro. Europejskim liderem była giełda irlandzka, która urosła o 8,8 proc., do prawie 50 mld euro.