Ta inwestycja nie jest jeszcze do końca zamknięta. Część transakcji była realizowana przez dwa, trzy miesiące od debiutu po cenie 340–390 zł za akcję. Uwzględniając dywidendę płaconą przed debiutem, która dała nam ponad 120 zł na akcję, to wszyscy inwestorzy, którzy wchodzili w akcje PZU, niezależnie od momentu wyjścia, osiągali dodatnie stopy zwrotu. W ten projekt angażowaliśmy się w latach 2001–2002, jeszcze przed powstaniem domu maklerskiego Secus AM. Mamy takich klientów, którzy trzymali akcje przez niemal dziesięć lat. Kupowali je w przedziale 70–90 zł i osiągali na nich 50-procentowe stopy zwrotu w ujęciu średniorocznym, czyli bardzo konkurencyjne w stosunku do wyników dostępnych na rynku funduszy inwestycyjnych.
[b]Z inwestycji w Tauron też jest pan zadowolony?[/b]
Poprzednikiem Tauronu był Południowy Koncern Energetyczny, spółka ze Śląska, czyli z naszego regionu. Od 2004 r. zarząd PKE mówił o planach wejścia na GPW. Chcieliśmy wykorzystać naszą obecność tu na miejscu, wiedzę o biznesie i zrobić tzw. transakcję życia. PKE jednak nigdy nie rozpieszczał wynikami finansowymi, co powodowało naszą ostrożność przy wycenach. Nabywaliśmy pakiety akcji pracowniczych na bardzo wczesnym etapie po 5–15 zł. W późniejszych okresach wykazaliśmy konserwatywne podejście do zakupu kolejnych pakietów, dlatego udział tych akcji w portfelach naszych inwestorów jest nieznaczący.
Akcje Tauronu były przedmiotem dużego zainteresowania w pierwszych dwóch kwartałach 2010 r. Akcje za kilkadziesiąt milionów złotych zmieniły właściciela na kilka miesięcy przed debiutem w cenach, które wygenerowały nabywcom stratę. Nasza aktywność, jeśli chodzi o zakupy w tym okresie, była bardzo ograniczona. Natomiast wszystkich bardzo mocno zaskoczyła niska cena sprzedaży akcji w ofercie publicznej po tym, gdy byliśmy świadkami „pompowania balonu” przed ofertą. W konsekwencji trzymamy większość nabytych wcześniej akcji, ale nie jest to duży pakiet.
[b]Z PGE już wyszliście po tym, gdy pojawiła się taka możliwość?[/b]
Też nie. Co więcej, uruchomiliśmy kolejną strategię portfelową dla klientów indywidualnych, którzy chcą inwestować w spółki energetyczne notowane na warszawskiej giełdzie. W tym portfelu brane są pod uwagę PGE, Tauron, Enea i CEZ, ale także PGNiG oraz Bogdanka. W naszej ocenie akcje spółek energetycznych, szczególnie polskich, pomimo wyraźnego wzrostu w ostatnich miesiącach, w dalszym ciągu są niedoszacowane w stosunku do zachodnich koncernów energetycznych.