Reklama

Czarna lista, nowe zlecenia i przewaga nad platformami foreksowymi

Z Ludwikiem Sobolewskim, prezesem Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, rozmawia Konrad Krasuski

Publikacja: 15.01.2012 00:32

Czarna lista, nowe zlecenia i przewaga nad platformami foreksowymi

Foto: Archiwum

Kurs akcji GPW spadł w ostatnich miesiącach. Jakby pan to wytłumaczył?

 

Kurs GPW w ostatnich tygodniach (grudnia - red.) jest odzwierciedleniem tego, jak inwestorzy postrzegają firmy finansowe działające na rynku kapitałowym. A GPW jest instytucją najbardziej od tego rynku uzależnioną, bo pokrywa jego wielką część swoim zakresem działalności – i odwrotnie. Tu między innymi widać, jak dużą wartością dla inwestorów mających akcje GPW jest nasze?dynamiczne wejście w sektor towarów giełdowych. Chodzi o obrót energią, a w przyszłości także nośnikami energii.

Wracając do kursu: widzę na kilku polach, że interpretowanie sytuacji na polskim rynku przez podmioty zagraniczne, głównie londyńskie, rożni się od postrzegania przez podmioty krajowe, lokalne. Dla inwestorów zagranicznych charakterystyczne jest podejście do inwestowania oparte na ogólnych przekonaniach co do rozwoju gospodarki i stanu jej poszczególnych sektorów, podczas gdy inwestorzy lokalni dokonują bardziej szczegółowej analizy, wnikającej w specyfikę przedsiębiorstwa, branży, nie zaniedbując czynników makroekonomicznych.

Zwyżce kursu przeciwdziała przekonanie, że rok 2012 będzie trudniejszy dla organizatora obrotu z powodu niższych wycen i niższych obrotów niż na przykład w pierwszej połowie 2011 r. Występuje też chyba syndrom bycia „zbyt dobrym", co nie zawsze jest korzystne.

Reklama
Reklama

Zbyt dobrym?

Tak, chodzi o to, że my informujemy często rynek o dobrych wydarzeniach i procesach odbywających się w ramach GPW i infrastruktury rynku kapitałowego, o głębokiej jakościowej zmianie, która dokonuje się od kilku lat. Skutek tego – niechciany przez nas – jest taki, że inwestorzy już się do tego po prostu przyzwyczaili. Do dobrych wiadomości można się przyzwyczaić.

Co więcej, analitycy przygotowują inwestorów do przyjęcia tych wiadomości często z dużym wyprzedzeniem, wskutek czego rynek, jak mówimy, dyskontuje te dobre zapowiedzi w kursie na pewien czas przed ich rzeczywistym czy ostatecznym potwierdzeniem. Tylko że tego, kiedy dyskontuje, a więc kiedy to uwzględnia w kursie – nie wiadomo. W każdym razie ja nie wiem. Natomiast drugi efekt jest wyczuwalny – inwestorzy, a także analitycy, przyjmują informacje o tym, że jakieś sygnały przekształcają się w konkretne fakty, dość obojętnie. No bo co to za wiadomość, skoro się jej wcześniej spodziewaliśmy? I co to za rekordowy zysk, skoro jest zwyczajnie zgodny z konsensusem analityków? No i w ogóle, czym tu się ekscytować, skoro przecież wiadomo, że GPW jest wzrostową, szybko rozwijającą się spółką?

To, jak ten mechanizm informacyjny działa, ma pewne negatywne skutki uboczne dla wycen przedsiębiorstw. Punktem odniesienia do oceny, czy wynik finansowy jest marny, czy znakomity, powinny być wyniki branży, analiza przychodów i kosztów, analiza prognostyczna, dynamika historyczna wyniku – a nie analityczny konsensus, który staje się niestety głównym kryterium oceny, gdy spółka giełdowa oficjalnie prezentuje swoje wyniki.

Mimo zawirowań na giełdach bardzo szybko rozwijają się – także pod względem liczby nowych emitentów – dwa rynki prowadzone przez GPW – NewConnect i Catalyst. Czy nie obawia się pan, że ilość nie zawsze przekłada się na jakość? Mam na myśli jakość emitentów i ich komunikacji z inwestorami.

Chcę powiedzieć coś bardzo poważnego o rynku NewConnect. Nie chodzi o to, aby skupiać się na jego zaletach. Z powodu jego sukcesu zaczyna się materializować takie zagrożenie, że różnego rodzaju typy spod ciemnej gwiazdy mogą próbować wykorzystać ten sprawnie działający mechanizm do zarobienia pieniędzy na granicy prawa lub wręcz z jego naruszeniem. I to właśnie z tego względu, że NewConnect bardzo sprawnie finansuje emitentów i właścicieli akcji, zapewniając im dziesiątki i setki milionów złotych.

Reklama
Reklama

Mamy przypadek spółki, w której doszło prawdopodobnie do umyślnego wyrządzenia akcjonariuszom szkody. Ten przypadek skłania nas do podjęcia działań, które mogłyby spowodować, żeby w każdym przypadku oszustwa lub quasi-oszustwa sprawcy byli eliminowani z życia gospodarczego. Pracujemy nad bezpieczną dla nas z prawnego punktu widzenia formułą ogłaszania na publicznie dostępnej „czarnej liście" danych personalnych sprawców, winnych w naszej ocenie umyślnego, szkodliwego działania, niedbalstwa lub winnych rażącego naruszenia praktyk menedżerskich i rynkowych.

Poza tym będziemy rozważać kroki prawne przeciwko tym, którzy w obrocie dopuszczą się rażącej nieuczciwości. Nade wszystko zaś wzmocnienia wymaga kontrola wszystkich emitentów wybierających się na rynek publiczny, zapewniana przez autoryzowanych doradców.

A Catalyst? Tu istnieją podobne zagrożenia?

Catalyst to zupełnie inny rynek niż NewConnect, ale na nim również może dochodzić do nieprawidłowości. Jak na każdym rynku kapitałowym świata. Sztuka polega na tym, żeby starać się im zapobiegać i ograniczać ich skutki, jeśli już się zdarzają.

Poza tym trzeba powiedzieć, że NewConnect już jest światowym fenomenem, jeśli chodzi o udrożnienie dostępu małych przedsiębiorców do małego kapitału. Catalyst ma szanse stać się również takim fenomenem, ale ponadto poważnym forum obrotu instrumentami dłużnymi dla największych emitentów i największych instytucjonalnych inwestorów. Będziemy nad tym pracować i dziś mam coraz większe nadzieje na duże postępy w tym zakresie, szczególnie po moich ostatnich rozmowach z przedstawicielami kierownictwa KNF.

Jednak inwestorzy utyskują na niską płynność na obu tych rynkach.

Reklama
Reklama

Płynność jest tym, o co zabiegają wszystkie giełdy, mające ambitne strategie i zobowiązania wobec swoich akcjonariuszy. Na rynku Catalyst płynność jest znikoma, ale też to zagadnienie zawsze będzie się tam przedstawiać inaczej niż na rynkach akcji. Na Catalyst chodzi o stworzenie sytuacji, w której będzie istniała możliwość efektywnego zawarcia transakcji kupna i sprzedaży, przy zapewne stosunkowo niskiej liczbie transakcji. Aczkolwiek i ten ostatni parametr może wyglądać lepiej, jeśli przekonamy Polaków do lokowania oszczędności w obligacje korporacyjne, spółdzielcze, samorządowe. Na rynku NewConnect mamy wyższy współczynnik płynności niż na głównym rynku GPW, chociaż obroty są zdominowane przez kilkadziesiąt przedsiębiorstw. Ale z kolei na głównym rynku obroty są zdominowane przez dwadzieścia, a nawet mniej, firm z WIG20. Trudno więc o jednoznaczne oceny.

Cieszy mnie bardzo, jeśli chodzi o główny rynek akcji, że mogę spokojnie zarzucić naszej konkurencji wiedeńskiej mijanie się z prawdą, kiedy twierdzi ona, że GPW jest mniej płynnym rynkiem niż Wiener Boerse, bo jest dokładnie odwrotnie. Nasz rynek akcji jest znacząco bardziej płynny, i to mimo tego, że poziom free float (liczba akcji w tzw. wolnym obrocie – red.) w całej kapitalizacji wynosi tylko około 40 procent. I to przy takim poziomie mamy płynność o kilka punktów procentowych wyższą niż WB. Jeśliby mierzyć płynność stosunkiem obrotów do wartości free float, a nie do kapitalizacji, jesteśmy jednym z najpłynniejszych rynków europejskich.

Również wskaźnik koncentracji obrotu („top 5") jest na przyzwoitym poziomie ok. 50 procent.

Giełda pracuje cały czas nad wdrożeniem nowego systemu transakcyjnego. Jak pan sądzi, jak jego uruchomienie wpłynie na sposób inwestowania inwestorów indywidualnych na GPW?

Liczymy, że wdrożenie nowego systemu transakcyjnego przyciągnie nowych inwestorów, którzy do tej pory nie byli zainteresowani naszym rynkiem. To z kolei przełoży się na poprawę płynności zarówno na rynku kasowym, jak i derywatów, na czym skorzystają wszyscy inwestorzy, także indywidualni. Nowy system giełdowy zaoferuje nowe typy zleceń niedostępne obecnie w systemie Warset, które pozwolą rozszerzyć inwestorom indywidualnym możliwości handlu na giełdzie.

Reklama
Reklama

Zlecenia typu PEG, które podążają za najlepszym limitem kupna lub sprzedaży, czy GTT (Good Till Time) – ważne do określonego co do sekundy czasu w ciągu danej sesji giełdowej, to przykłady typów zleceń, które zaoferuje nowy system giełdowy.

Nowością będzie również wprowadzenie modułu dla mniej płynnych instrumentów (ETP – Exchange Traded Products) z obowiązkowym animatorem rynku, który zawsze zapewni inwestorom drugą stronę transakcji. Animator będzie obecny w arkuszu zleceń dla takich instrumentów przez cały czas trwania sesji giełdowej, a w przypadku jego braku obrót na danym instrumencie będzie automatycznie zawieszany. Wprowadzając nowy system transakcyjny GPW ma na celu poprawienie efektywności całego rynku, co przyniesie korzyści wszystkim jego uczestnikom.

Dynamicznie, pod względem liczby i rodzaju notowanych instrumentów, rozwija się rynek instrumentów pochodnych czy strukturyzowanych. Jednak i tu, jeśli chodzi o obroty, sytuacja wygląda bardzo różnie. A w pewnych segmentach tego rynku, by wspomnieć tylko kontrakty walutowe, GPW daje się we znaki konkurencja, stale zresztą rosnąca, platform foreksowych.

Jeśli chodzi o instrumenty pochodne w roku 2011 postawiliśmy na trzy obszary: edukacja, zwiększenie oferty produktowej, prace mające na celu poprawę płynności. W każdym z tych obszarów wykonano bardzo wiele działań. Chciałbym przypomnieć, że z myślą o edukacji uruchomiliśmy odrębny serwis internetowy dedykowany instrumentom pochodnym oraz we współpracy z jedną z telewizji biznesowych zrealizowaliśmy cykl telewizyjnych programów edukacyjnych poświęconych rynkowi opcji. We?współpracy z wybranymi domami maklerskimi prowadzimy również szkolenia dla inwestorów giełdowych na temat kontraktów terminowych oraz opcji. Wzbogacając ofertę produktową, wprowadziliśmy do obrotu nowe kontrakty na akcje, tak że oferta giełdy w chwili obecnej liczy 18 klas tych instrumentów. W obszarze płynności – podjęliśmy współpracę z nowymi animatorami rynku, głównie w przypadku opcji. Jeszcze w grudniu ubiegłego roku płynność zapewniał jeden animator. W chwili obecnej opcje animuje pięć podmiotów, z czego dwa zagraniczne. Jesteśmy zadowoleni ze współpracy z animatorami.

W efekcie podjętych działań, które głównie dotyczyły kontraktów na akcje oraz opcji na WIG20, istotnie zwiększyły się obroty tymi instrumentami. Wolumen obrotu opcjami na WIG20 od stycznia do listopada wyniósł ponad 860?tys., co oznacza 28-proc. wzrost w stosunku do wolumenu z 2010 r. W przypadku kontraktów na akcje wolumen w tym samym okresie wyniósł prawie 690 tys., co daje 83-proc. wzrost w porównaniu z 2010 r. Trudno zatem twierdzić, że nasze działania nie przynoszą efektów. Owszem, ilościowo wolumeny te nie są liczbami, które nas satysfakcjonują, ale dynamika wzrostu potwierdza słuszność podjętych działań oraz jest dobrym prognostykiem na przyszłość. Prace we wskazanych obszarach będą kontynuowane.

Reklama
Reklama

A jak chciałby pan przyciągnąć na GPW klientów platform foreksowych?

Platformy forex stanowią konkurencję, z którą się liczymy. Przewaga GPW w stosunku do nich jest jednak duża, bo odnosi się do jednej z fundamentalnych kwestii, z którą w dłuższym horyzoncie czasu powinien się liczyć każdy inwestor. Mówię tu o przejrzystości notowań oraz zasadach prowadzenia rynku i wyceny instrumentów finansowych. Rynek giełdowy to rynek kierowany zleceniami, a nie cenami. To popyt i podaż wyceniają dany instrument. Wycena jest wypadkową zleceń wszystkich uczestników rynku. Nie mamy tu do czynienia z kwotowaniem instrumentów przez jednego z nich. Warto się nad tym zastanowić, rozważając wybór miejsca inwestycji. Pamiętajmy, że giełda jako instytucja jest w tym miejscu jedynie organizatorem obrotu i nie występuje jako strona transakcji zawieranych na rynku. Inaczej jest w przypadku platform foreksowych, które z jednej strony są dostawcami platform, a z drugiej są uczestnikami każdej transakcji zawieranej na rynku, który sami organizują. To kreuje określone zagrożenia dla klientów tych platform. Mam też wrażenie, że duży stopień rotacji, że się tak wyrażę, klientów tych platform, potwierdza hipotezę, że te zagrożenia nie są tylko teoretyczne.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama