MFW potrzebuje finansowego wzmocnienia. Obecnie może wydać na pożyczki dla państw wymagających pomocy około 385 mld USD. Szefowa funduszu Christine Lagarde ma nadzieję, że porozumienie o wzmocnieniu MFW zostanie zawarte 25–26 lutego na spotkaniu ministrów finansów i szefów banków centralnych państw G20 (kluczowych gospodarek świata). Zebranie zaplanowanej kwoty może się jednak okazać bardzo trudne.

6 mld euro tyle, zgodnie z decyzjami unijnego szczytu, Polska miałaby pożyczyć Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu

17,7 proc. potrzebnych pieniędzy, zgodnie z planami MFW, mają zapewnić USA. Problem w tym, że jeszcze z nimi tego nie uzgodniono. Amerykański sekretarz skarbu Timothy Geithner twardo deklarował w zeszłym roku, że USA nie dadzą MFW ani centa, bo fundusz ma wciąż ogromne środki, których nie wykorzystuje. – Każda wpłata pieniędzy na MFW przez rząd USA musi być zatwierdzona przez Kongres. To oznacza, że nie ma na nią szans, co rząd USA już wielokrotnie mówił – zauważa Wolfgang Schaeuble, niemiecki minister finansów. Wielu kongresmenów nie chce, by pieniądze amerykańskich podatników szły na wspieranie stosunkowo zamożnych krajów strefy euro.

Problematyczne może się okazać również wzmocnienie MFW za pomocą europejskich pieniędzy. Część państw spoza strefy euro nie chce płacić na ten cel. Wśród krajów, na których wpłaty liczy MFW, znajdują się m.in. Włochy, Hiszpania i Węgry, czyli państwa, które za jakiś czas mogą się znaleźć na garnuszku tej instytucji. Wsparcia MFW mogą udzielić Chiny, Indie czy Brazylia. Prawdopodobnie zażądają jednak za to większego wpływu na decyzje funduszu.