Znów hossa na parkiecie w Moskwie
Skrajne nastroje panowały w piątek wśród środkowoeuropejskich inwestorów. Na Węgrzech i w Czechach martwiono się coraz gorszą sytuacją makroekonomiczną. W efekcie budapeszteński BUX spadł o 2,69% i powrócił poniżej poziomu 6000 pkt., a praski PX 50 obniżył się o 0,68%. Optymizm panował natomiast na parkiecie moskiewskim, gdzie powoli powraca kapitał zagraniczny. Tamtejszy wskaźnik RTS wzrósł aż o 5,57%. Również w skali tygodnia rosyjski indeks wyróżnił się spośród indeksów w naszym regionie, notując wzrost o 7,73%.
Budapeszt
W piątek nadal trwała wyprzedaż akcji na budapeszteńskiej giełdzie papierów wartościowych. Oprócz negatywnych wieści z niektórych rynków zachodnich inwestorzy wciąż dyskontowali wiadomość o rosnącym deficycie wydatków bieżących na Węgrzech. - Wskaźniki makroekonomiczne, które rząd opublikował 11 lutego, miały bardzo negatywny wpływ na rynek akcji - powiedział agencji Reutera Daniel Tarjanyi, makler z WestLB Investment. W piątek spadły notowania wszystkich węgierskich spółek typu blue chip, wśród których znalazły się: firma telekomunikacyjna Matav, koncern naftowy MOL i bank OTP. Szczególnie ostatnia z tych spółek poniosła pokaźne straty. - Dziś miała miejsce duża podaż walorów OTP Bank. Sprzedawał je inwestor zagraniczny. Wygląda na to, że jakiś duży fundusz inwestycyjny wycofuje się z tych papierów - stwierdził z kolei Ede Istok, makler z Bankar Investment. W tych okolicznościach wskaźnik BUX stracił aż 2,69% i po raz pierwszy od połowy stycznia powrócił poniżej ważnej bariery 6000 pkt. notując 5935,72 pkt. W skali tygodnia indeks obniżył się natomiast o 7,73%.
Praga