Chłodnym okiem
Uczestnicy gry gospodarczej bacznie wsłuchują się w sygnały rynkowe, a ich analiza stanowi ważną podstawę postępowania i podejmowania decyzji. Sygnały pojawiają się w różnych miejscach. Po pierwsze, w parametrach mechanizmów rynkowych, na przykład w cenie, popycie i podaży. Po drugie, w wypowiedziach przedsiębiorców i polityków. O ile sygnały przedsiębiorców mogą być fałszywe, to wypowiedzi polityków kształtujących politykę gospodarczą traktowane są niezwykle serio, a reakcje na nie bywają przesadnie nerwowe.Ludzie interesów z rozwiniętego gospodarczo świata z największą uwagą wsłuchują się w wypowiedzi szefa amerykańskiego Banku Rezerwy Federalnej, niezależnie od tego, czy jest to oficjalne wystąpienie, czy nieformalna opinia. Sygnały uzyskane tą drogą są analizowane niezwykle skrupulatnie, zawsze jest w nich bowiem zawarta zapowiedź działań lub zamiar podejmowania działań. Nic więc dziwnego, że słowa wypowiedzi dobierane są niezwykle starannie.W naszym kraju często bywa inaczej. Politykom wyrywają się zdania i opinie powodujące niepożądane i destrukcyjne reakcje rynku. Każdy wskaźnik makroekonomiczny jest wypadkową milionów indywidualnych decyzji podejmowanych w oparciu o uzyskane sygnały rynkowe. Kilka lat temu niefortunna wypowiedź wysokiego urzędnika resortu finansów w sprawie zamiaru opodatkowania transakcji giełdowych spowodowała gwałtowny spadek notowań na giełdzie. Sytuacja taka świadczy nie tyle o braku profesjonalizmu wypowiadającego takie słowa, ile o braku wyobraźni. Zamiast wspierać kruchy rynek giełdowy, zadano mu wówczas celny cios. Na szczęście, po takim skandalu nikt już przez dłuższy czas nie wracał do tej sprawy.Podobną sytuacją jest formułowanie katastroficznych prognoz, które w krótkim czasie mają szanse samozrealizowania się. Na początku transformacji pewien minister przepowiadał znacznie wyższą inflację, niż wynikało to ze zdrowego rozsądku i z prostych wyliczeń. Okazało się, że urzędnicy ministerialni przeprowadzający obliczenia podstawiali właściwe liczby do niewłaściwego wzoru. Kolejny przykład braku profesjonalizmu i poczucia odpowiedzialności.Przy dobrej koniunkturze gospodarczej nieodpowiedzialnymi wypowiedziami wiele gospodarce nie można zaszkodzić. Sytuacja zmienia się radykalnie w momencie pogarszania się koniunktury. Ludzie są bardzo podatni na reagowanie na niedobre wiadomości i ich nerwowe działania podejmowane pod wpływem sygnałów od polityków mogą czynić wiele zła w gospodarce. Słowa polityków opozycyjnych nie są zwykle brane poważnie pod uwagę, ich rolą jest wyolbrzymianie problemów. Gorzej z pesymistycznymi wypowiedziami urzędujących ministrów.Obecnie polem niezgody w łonie rządu jest diagnoza w sprawie pojawienia się recesji. Poza wskaźnikiem spadku produkcji w przemyśle nie ma innych sygnałów, które świadczyłyby o recesji. Wręcz przeciwnie, badania klimatu koniunkturalnego przedsiębiorstw wskazują na oczekiwania poprawy sytuacji w związku ze wzrostem zamówień. Najbardziej pesymistyczne prognozy wzrostu PKB mówią o ponad 3-procentowym wzroście PKB. Dla wielu sąsiadów Polski byłby to niezwykle dobry rezultat gospodarczy.W momencie przełamywania niekorzystnej sytuacji gospodarczej odpowiedzialni politycy powinni raczej poprawiać klimat gospodarczy, zachęcając do działania i wskazywać sposoby pokonywania trudności. Czarnowidztwo jest najgorszym rozwiązaniem niezależnie od intencji, jakimi jest powodowane.
BOHDAN WYŻNIKIEWICZ
Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową