Po raz kolejny gospodarka amerykańska uświadomiła całemu światu, iż jej fundamenty są na tyle solidne i stabilne, aby móc nieprzerwanie kontynuować wzrost gospodarczy. Kraj ze znikomą inflacją, niskim bezrobociem, niezachwianą pozycją prezydenta i dynamicznym wzrostem gospodarczym nie wymaga ani pobudzania popytu, ani jego chłodzenia. Sytuacja ta przełożyła się bezpośrednio na decyzje podjęte na ostatnim posiedzeniu Zarządu Rezerwy Federalnej przez Alana Greenspana, skutkujące brakiem ingerencji w poziom stóp procentowych. Wydarzeniem zaś, na miarę historii, było wtorkowe zamknięcie indeksu Dow Jonesa powyżej 10 000 pkt., napawające optymizmem, tym bardziej jeżeli weźmiemy pod uwagę nasilający się konflikt zbrojny w Kosowie. Wznowienie rozmów Brazylii i Rosji z MFW w sprawie udzielenia dalszej pomocy finansowej powinno natomiast przywrócić nadszarpnięte zaufanie do rynków wschodzących.Nasz rodzimy rynek pozostawał w minionym tygodniu pod wpływem sprzecznych informacji makroekonomicznych. Powodowało to zmienne nastroje inwestorów, skutkując wahaniami indeksów to w górę, to w dół. Opublikowany dla polskiej gospodarki wskaźnik wyprzedzający koniunktury, informujący o tendencjach w okresie najbliższych 6-7 miesięcy pokazał kolejny optymistyczny wzrost, dający coraz większą szansę na odzyskanie przez polską gospodarkę wysokiego tempa wzrostu. Mniej optymistyczne wydają się prognozy Rządowego Centrum Studiów Strategicznych, wskazujące na istotne pogorszenie deficytu budżetowego w marcu (80% planowanego na cały rok). Poczekajmy jednak do połowy kwietnia, kiedy większość informacji makroekonomicznych, takich jak dynamika produkcji przemysłowej, poziom stóp procentowych, bilans obrotów bieżących i stan budżetu zostaną wyjaśnione (oby pozytywnie). Do tego czasu jednak radzę przyjrzeć się bankom, które charakteryzują się w ostatnich dniach niewspółmierną do całego rynku siłą.
.