Wczoraj rynek - jako całość - niemal utknął w miejscu, a istotne zmiany kursów dotyczyły głównie tych spółek, o których (w różnym zresztą kontekście) pisano w prasie: np. Energomontaż-Północ, Oborniki, Optimus. O ile w pierwszym przypadku rzeczywiście nadal daleko do ceny nowego wezwania, to w dwóch pozostałych pewne reakcje na wspomniane artykuły nieco mnie zastanawiają jako - być może - nawet przyczynek np. do tezy o tzw. nadreaktywności rynku. Z kolei "maksa w górę" Universalu należy chyba łączyć z tym, co ma nastąpić już w najbliższy piątek (rozpatrzenie przez KPWiG odwołania tej spółki od decyzji o wycofaniu jej z publicznego obrotu) - a pewnie kupują ci, co liczą tu na swoisty "akt łaski", bo chyba od dawna nic takiego, co by wzmacniało kondycję tej firmy, nie wystąpiło?Od pewnego czasu doprawdy trudno natrafić na taką opinię lub komentarz, żeby autor nie zwracał uwagi na atrakcyjność branży budowlanej. Nie negując korzystnych wyników tej grupy firm ani np. rzeczywiście niskich (relatywnie) wskaźników wyceny rynkowej czy też tzw. perspektyw itd. Mam jednak wrażenie (może niesłusznie?), że to niezbyt dobrze, że ten wspomniany pogląd jest aż tak powszechnie podzielany... Chyba podobna sytuacja miewała już miejsce. Niedawno dość często (i też niemal "zbiorowo") zachwycano się perspektywami grupy spółek z pewnej branży, należącej do giełdowego sektora "spożywczy", ale rzeczywistość okazała się jakże inna. całkiem zaś niedawno ekscytowano się inną grupą branżową, tym razem z sektora "handel" - i tu też, jak dotychczas, sam rynek okazuje się zdecydowanie mniej zachwycony... A to on - ponoć - ma zawsze rację? Jeśli tak, to chyba zabrakło mu też uznania dla "oddania Żubra Włochom" (sądząc tylko po notowaniach)?
.