Skandynawska rywalizacja w telefonii komórkowej

Dwaj europejscy potentaci w telefonii bezprzewodowej - Nokia Oy (Helsinki) i Ericsson AB (Sztokholm) - opublikowali wyniki za I kwartał br. W trwającej już od kilku lat zażartej rywalizacji po raz kolejny zdecydowanie lepiej wypadła firma fińska.Nokia, największy na świecie producent telefonów komórkowych, zaskoczył miejscowy rynek, wypracowując, w porównaniu z I kwartałem 1998 r., niemal dwukrotnie większy zysk przed opodatkowaniem (758 mln euro wobec 387 mln przed rokiem). Jest to rezultat o ponad 21% wyższy od średnich oczekiwań analityków. Obroty wzrosły w tym okresie z 2,5 mld do 3,9 mld euro. Na wieść o tych rezultatach kurs akcji Nokii na helsińskiej giełdzie zyskał tylko jednego dnia ponad 12%.- Praktycznie bez większych problemów udało nam się umocnić na pozycji lidera - powiedział niemieckiemu "Handelsblattowi" prezes rady nadzorczej Nokii Jorma Ollila, korygując jednocześnie w górę prognozę liczby użytkowników tego sprzętu. Jego zdaniem, już w 2003 r. (a nie - jak wcześniej przewidywano - dopiero w 2005 r.) "komórkami" będzie posługiwało się ponad miliard ludzi na całym świecie.Rozczarował natomiast główny rywal Nokii, szwedzki Ericsson. Przy nieco większych obrotach (41,6 mld szwedzkich koron wobec 38,3 mld w I kwartale ubiegłego roku) zysk przed opodatkowaniem spadł niemal o połowę (zaledwie do 1,3 mld koron, czyli 144 mln euro). Prezes Sven-Christer Nilson tłumaczy to przede wszystkim zwiększonymi kosztami restrukturyzacji.Nie bez wpływu na ten stan rzeczy są także koszty walki z konkurentami. Najnowsze modele "komórek" Ericsson oferuje bowiem z dużymi rabatami. W efekcie, mimo że Szwedzi sprzedali w I kwartale br. o 37% telefonów więcej niż w pierwszych trzech miesiącach 1998 r., zysk brutto nie był dla kierownictwa firmy satysfakcjonujący. Nilson przewiduje w br. wzrost wyników o ok. 10% (Nokia aż o 25-35%). Po tych informacjach notowania akcji Ericssona na sztokholmskiej giełdzie straciły na wartości 5%.

W.K.