Spółdzielczość bankowa na rozdrożu
Gdyby do skutku doszła zapowiadana secesja 7 banków regionalnych z 9 tworzących Krajową Grupę Banków Spółdzielczych, pod egidą BGŻ pozostałoby 131 BS-ów. W połowie roku było ich 729.Podjętej przez większość członków KGBS decyzji można się było spodziewać już od dłuższego czasu. Czarę goryczy przepełniło przyjęcie przez KERM projektu nowelizacji ustawy o bankowości spółdzielczej. Jej przedstawiciele skarżyli się od dawna na konkurencyjną wobec nich działalność BGŻ. Teraz uznali, że proponowany sposób jego prywatyzacji zwolni bank z zadań na rzecz banków spółdzielczych (i tak wykonywanych w mocno ograniczonym zakresie). Na dodatek, choć zgodnie z projektem BGŻ mógłby pełnić funkcję banku zrzeszającego, nie byłby kontrolowany przez banki spółdzielcze. Zniesienie obowiązku zbywania przez Skarb Państwa akcji BGŻ wyłącznie na rzecz banków regionalnych oznaczałoby - zdaniem ich przedstawicieli - przyszłą nad nimi kontrolę ewentualnego inwestora w BGŻ.Secesyjnego oświadczenia nie podpisały dwa banki regionalne: Mazowiecki i Dolnośląski. Pierwszy skupia 97 banków spółdzielczych, drugi - 34. Jak się wydaje, jednym z możliwych uzasadnień tej decyzji jest fakt, że konkurują one z dwoma niezależnymi bankami zrzeszającymi - Gospodarczym Bankiem Południowo-Zachodnim we Wrocławiu i Bankiem Unii Gospodarczej w Warszawie. Szefowie MBR i DBR mogą się obawiać, że w nowej strukturze ich rola będzie znacznie ograniczona. Szczególnie dotyczy to DBR - znacznie słabszego od GBPZ. Zrzeszone w MBR banki spółdzielcze - choć liczniejsze niż uczestnicy BUG (69) - mają niewiele wyższe fundusze własne i niższe aktywa. Udzieliły mniej kredytów, zebrały mniej depozytów. W efekcie, przy minimalnie wyższych zyskach, miały większą stratę.Na razie jednak inicjatywa banków regionalnych i zrzeszających musi pozostać w sferze projektów - ich połączenie uniemożliwia obecna ustawa. Być może zatem jej podjęcie jest próbą wywarcia nacisku na rząd i ograniczenia ekspansji BGŻ.
P.S.