Niska rentowność domów maklerskich
Rentowność ciągle niewielkaWedług danych GUS-u, w porównaniu do stanu z minionych lat, ubiegłoroczne wskaźniki są tylko nieco lepsze od historycznego minimum. Bardzo ciekawie przedstawia się porównanie rentowności biur bankowych i niebankowych domów maklerskich. Okazuje się bowiem, że zdecydowanie lepiej radzą sobie podmioty bankowe, których wskaźnik rentowności przez cały miniony rok kształtował się na poziomie kilkunastu procent, by w trzecim kwartale spaść do najniższego w roku poziomu 12,2%. Taka rentowność jest jednak poza zasięgiem domów maklerskich. Najlepszy ich rezultat, wypracowany w drugim kwartale 1999 roku sięgał bowiem zaledwie 6,1%. Dane te wyglądają równie słabo, jeśli porównamy je do rezultatów z lat poprzednich. Co prawda, brokerzy bankowi tradycyjne wykazywali się lepszymi wskaźnikami, jednak, po najgorszym w historii roku 1998 zdołali odrobić już większość strat. Nie udało się to niestety podmiotom niebankowym, których zyskowność dopiero od kilku miesięcy zaczyna rosnąć.Na szczęście okres internetowej hossy, połączonej z ogromnymi obrotami w pierwszym kwartale bieżącego roku powinien przełożyć się na zdecydowaną poprawę kondycji wszystkich przedsiębiorstw maklerskich. Zwiększone wpływy z prowizji to bowiem ? przy praktycznie nie zmienionych kosztach stałych ? czysty zysk dla brokerów.Rachunki własne brokerówPierwszą konkluzją, jaka nasuwa się przy przeglądaniu rachunków własnych biur i domów maklerskich, jest to, iż brokerzy zdecydowanie zwiększyli swój stan posiadania papierów wartościowych. Podczas gdy jeszcze przed rokiem ogólna wartość papierów na rachunkach własnych wyniosła zaledwie 405,1 mln zł, to na koniec czwartego kwartału ub.r. było to już 1 031,7 mln zł. Po części jest to zapewne wynikiem wzrostu wartości akcji, jednak trudno oprzeć się wrażeniu, iż brokerzy dość aktywnie działali na rynku skupując walory. Łączna wartość posiadanych przez nich papierów handlowych (kupionych w celu gry giełdowej) wzrosła ze 137 mln zł do 661 mln zł. Pośrednio taki wzrost może świadczyć nie tylko o tym, że biura dobrze oceniały kondycję rynku, ale także zupełnie wykluczyły możliwość wystąpienia problemów związanych ze zmianą daty (problem roku 2000). Tym samym walory handlowe wyszły na pierwsze miejsce w portfelach z ponad 64% udziałem, spychając na kolejne miejsca papiery lokacyjne (trzymane z założenia dłużej niż sześć miesięcy).Co ciekawe, wzrost wartości papierów handlowych nastąpił jedynie za sprawą niebankowych domów maklerskich, które zwiększyły swój stan posiadania do 613,3 mln zł (z 77,6 mln zł przed rokiem), podczas gdy w przypadku podmiotów bankowych nastąpił spadek z 59,4 mln zł do 47,7 mln zł. W sumie w papierach wartościowych domy maklerski miały ulokowane 881,9 mln zł, wobec 149,8 mln zł na kontach biur bankowych. Oznacza to, że pod tym względem przewaga podmiotów niebankowych wzrosła do blisko sześciu razy, wobec dwóch na koniec 1998 roku.
Adam Mielczarek