Tylko londyńska giełda nie zamierza pracować wieczorem
W Europie coraz bardziej powszechne staje się wydłużanie sesji giełdowych. Już od maja giełda w Mediolanie będzie działała do 20.30, od czerwca rynek we Frankfurcie ma być otwarty do 20.00, a Paryż, Bruksela i Amsterdam łącząc się w Euronext rozważają zamykanie tej nowej giełdy dopiero o 22.00.Na razie nie poddaje się temu trendowi London Stock Exchange (LSE). Jedyne, na co się zdobyła, to wcześniejsze otwieranie rynku ? już o 8.00, żeby wyrównać godzinę rozpoczęcia sesji z giełdami kontynentalnej Europy. Jej kierownictwo nie ma natomiast żadnych planów co do późniejszego kończenia sesji. Ten konserwatyzm Londyn argumentuje obawami, że wieczorem obroty mogą być tak małe, iż spowoduje to duże wahania kursów akcji. A przy podejmowaniu każdej decyzji dotyczącej organizacji handlu zarząd londyńskiej giełdy kieruje się przede wszystkim zapewnieniem odpowiednio dużej płynności.Zastrzeżenia do planów wydłużania pracy giełd mają też inwestorzy instytucjonalni. Wprawdzie niektórzy oczekują zwiększenia się konkurencji, co powinno zmniejszyć koszty obrotu, ale inni wyrażają obawy, że wszelkie zyski z tego tytułu będą pochłonięte przez wzrost kosztów spowodowany koniecznością opłacania personelu pracującego przez te dodatkowe godziny. Danny Hegglin, szef europejskiego obrotu w Morgan Stanley Dean Witter oblicza, że będzie musiał dłużej zatrzymywać w pracy 35?40% swojego personelu.Sceptycy wątpią też, czy wydłużenie sesji giełdowych rzeczywiście zwiększy obroty, czy też transakcji nadal będzie tyle samo, a jedynie zawierane będą w dłuższym czasie. Tak jak otwieranie sklepów w niedzielę, coraz powszechniejsze na świecie, wcale nie musi oznaczać, że kupujemy więcej żywności czy ubrań.Deutsche Börse przyznaje, że jej najważniejszą motywacją do wydłużenia sesji nie jest zachęta do zwiększania obrotów, ale to, by sesja w jak największym stopniu pokrywała się z godzinami pracy giełd w Stanach Zjednoczonych, ?aby inwestorzy mogli od razu reagować na zmiany cen na Nasdaq i New York Stock Exchange?. Wobec tego, co ostatnio dzieje się na Nasdaq, taka opinia wydaje się słuszna. Zwłaszcza że w Niemczech gwałtownie rośnie liczba detalicznych inwestorów, którzy chcą handlować online właśnie wieczorem, po pracy.Na takich klientów liczy też giełda w Mediolanie, zwłaszcza że bank UniCredito Italiano w styczniu uruchomił internetowy rynek, który działa po zamknięciu giełdy. A we Włoszech popularność akcji w społeczeństwie zwiększyła się jeszcze bardziej niż w Niemczech, gdyż w ciągu kilku ostatnich lat masowo przenoszono tam inwestycje z obligacji właśnie w akcje.Oczywiście, pojawia się pytanie, co zrobią giełdy we Frankfurcie czy w Paryżu, jeśli rynki w Nowym Jorku też postanowią pracować do 20.00. Wygląda na to, że stopniowo zmierzamy do handlu przez całą dobę. Ale trzeba też przyznać, że na razie nikt nie proponuje jeszcze otwarcia giełd w weekendy.
J.B.