Z tyłu e-sklepu (odcinek ostatni)

?E-handel jest jak talerz nie dogotowanego spaghetti rzucony o ścianę: tylko kilka nitek przyklei się i nie spadnie? ? twierdzi Greg Fontana, wiceprezes i analityk handlu detalicznego w John Hancock Funds. Amerykanie wydadzą w sieci w br. 23 mld USD ? policzył Jupiter Communications. Polacy w krajowych e-sklepach w 1999 r. zostawili 20 mln zł.

Do końca br. przybędzie w polskiej sieci 500 nowych witryn. Razem będzie ich ok. 1000. Te, które są tam do tej pory, wygenerowały w 1999 r. 20 mln zł przychodu. Również w zeszłym roku wzrost sprzedaży e-sklepów mierzony rok do roku wyniósł 400%. W roku bieżącym spadnie poniżej 100%.Polski handel detaliczny on-line poddaje się jednocześnie ogólnym tendencjom obowiązującym w wirtualnym świecie. Z konkurencji wypadną sklepy małe, umieszczane na darmowych serwerach, oferujące internautom wąski asortyment towarów i nie cieszące się zaufaniem klientów. Coraz więcej linków z katalogów i wyszukiwarek już teraz prowadzi na puste strony.Wprawdzie internauci deklarują, że coraz częściej będą kupować on--line, ale może się zdarzyć, że i nowi uczestnicy e-handlu będą woleli zrobić zakupy u zachodniej konkurencji (w 1999 r. Polacy wydali łącznie 110 mln zł, z czego 90 mln nie trafiło do kas rodzimych witryn).Sami zainteresowani ? właściciele polskich sklepów internetowych ? są optymistami i wierzą w powodzenie swojego komercyjnego przedsięwzięcia. Autorzy raportu ?eHandel w Polsce? (Global eMarketing) wyrazili nadzieję, że optymizm ten nie wynika tylko z ogólnie przyjętych prawd i obiegowych opinii, ale raczej z doświadczenia e-detalistów. Ci ostatni wysoko oceniają perspektywy własnego rozwoju: w skali od 1 do 5 aż 87,3% sklepów wystawia sobie ocenę od 3 wzwyż. Już niedługo będziemy obserwować ? wnioskują autorzy raportu ? zmianę podejścia firm do elektronicznej sprzedaży. Sprzedaż on-line przestanie być traktowana w sposób marginalny.Oczywiście, na drodze do sukcesu polski e-detalista spotyka ciągle obiektywne bariery. Powszechność kart płatniczych i możliwość ich autoryzacji, koszty dostępu do internetu (53,7% internautów deklaruje, że niższe opłaty wpłynęłyby stymulująco na częstotliwość korzystania z sieci), stopień penetracji komputerów (według TGI, jedynie 10,7% gospodarstw domowych w 1999 r. posiadało PC) to ? zdaniem autorów raportu ? problemy do pokonania. Protezą karty płatniczej okazała się płatność za zaliczeniem pocztowym.Także coraz więcej internautów ? mimo utrzymujących się wysokich kosztów ? deklaruje aktywniejszą konsumpcję on-line, a własny komputer nie jest warunkiem korzystania z internetu (ponad 1/3 użytkowników sieci nie posiada własnego PC). Dużą rolę, jeśli chodzi o usługi ISP, Global eMarketing przypisuje telefonii bezprzewodowej i WAP. W 1999 r. 11,6% Polaków posiadało telefon komórkowy (w 1998 r. jedynie 5,4%).Tymczasem... może nie wszyscy powinni gonić właśnie tego królicz-ka? Ścigany przez europejskiego, a więc i polskiego e-detalistę, rynek amerykańskiego wirtualnego handlu tonie. The Bloomberg US Internet Commerce Index spadł od grudnia 1998 r. do czerwca br. o 68%. Wirtualne sklepy (bo każdy z nich notowany jest na Nasdaq), takie jak: Travelocity.com, PlanetRx.com, Ash-ford.com, Pets.com, Emusic.com, Frontline Capital Group, Buy.com, eToys, Amazon.com, Drugstore.com, VerticalNet czy Garden.com dysponują średnio kapitałem pozwalającym przetrwać 8,8 miesiąca. Wśród nich najwięcej (115 mln USD w gotówce miesięcznie) wydaje Amazon.com. Także ta spółka ciągle ma największe zapasy: 1 008,9 mln USD.Wielu e-detalistów zbankrutuje jeszcze przed końcem roku ? ostrzegał w marcu Forrester Research. Konkurencja w sieci jest ogromna: zrzeszający zaatlantyckich e-detalistów Shop.org szacuje liczbę amerykańskich witryn na 30 tys. Dobrze ma się tylko garstka.

URSZULA ZIELIŃSKA