Pierwszych czwartkowych transakcji dokonywano po 4,09. Był to dzisiajnajwyższy poziom (7,6% powyżej parytetu). Potem polska waluta zaczęła tracić. Inwestorzy obawiali się informacji o produkcji przemysłowej(złotemu nie pomógł tym razem popyt na obligacje skarbowe).
Niektórzy prognozowali, że dojdzie do realnego spadku, tzn. nie wynikającego z różnicy dni roboczych (aby tak było, wskaźnik rok do roku musiałby osiągnąć przynajmniej ? 10%). Dość szybko dotarliśmy więc do 4,115 (7,45% powyżej parytetu). Około 10.30 wróciliśmy w okolice 4,10, ale stało się to głównie z powodu wzrostu wartości euro. Aż do publikacji danych o produkcji i PPI złoty systematycznie tracił, osiągając 4,13 (7,15% powyżej parytetu). O godz. 16.00 okazało się, że informacje są bardzo dobre, a w przypadku PPI ? wręcz rewelacyjne. Produkcja spadła tylko o 2,2% rok do roku, co oznacza, że realnie osiągnięto 6%?7% wzrostu. Całkiem nieźle, jak na gospodarkę o tak wysokim poziomie stóp procentowych. Biorąc pod uwagę, że podaż pieniądza wzrosła w grudniu nieznacznie (o 1,1%), może to oznaczać, że większa część tej produkcji została wyeksportowana. Czyżbyśmy znowu mieli zobaczyć świetne dane o rachunku obrotów bieżących? PPI zaskoczył wszystkich. Można się spodziewać dobrych danych o inflacji w najbliższych miesiącach.Złoty zareagował na informacje o gospodarce pozytywnie. Szybko wzmocnił się i kończyliśmy na 4,095 (czyli 7,4% powyżej parytetu).Wspólna waluta już rano powróciła do poziomu sprzed publikacji danych o CPI i produkcji przemysłowej w USA (okolice 0,9380). W nocy nowy sekretarz skarbu poinformował, że jest zwolennikiem polityki silnego dolara. Nie przełożyło się to jednak na rynek, choć pojawiły się głosy, że wczorajsze odreagowanie wynikało jedynie z dużej transakcji pojedynczego inwestora i że spadek wartości wspólnej waluty jest kwestią czasu. Ale o godz. 16.00 opublikowano Philadelphia Fed. (wskaźnik nastrojów biznesmenów). Okazało się, że wyniósł on ?36,8, w porównaniu z oczekiwanym ?6,8. Tak źle było dotychczas tylko kilka razy (między innymi w 1980 roku i w 1991 roku) i wiązało się to z perturbacjami w gospodarce. W takiej sytuacji nie dziwi fakt, że doszło do skokowego wzrostu wartości euro. W ciągu kilku minut osiągnęliśmy 0,945.Na rynku papierów skarbowych przez większą część dnia panował optymizm. Inwestorzy przyjęli do wiadomości, że produkcja będzie słaba, liczyli poza tym na dobry PPI. Dlatego pięciolatką już rano handlowano po 86,6 zł. Potem, jeszcze przed południem, dotarliśmy nawet do 86,90 zł. Następne kilka godzin upłynęło w oczekiwaniu na dane, przy stabilnym poziomie cen. A o 16.00 optymizm się... skończył. Dlaczego? Nadspodziewanie dobre informacje o produkcji zostały przez część inwestorów odebrane jako zwiastun opóźnienia obniżki stóp procentowych.