Reklama

InPost na celowniku. Czeski miliarder, Amazon czy Chińczycy?

Czeski miliarder Daniel Křetínski, Amazon i chińskie platformy e-commerce to zdaniem ekspertów główni kandydaci do przejęcia firmy stworzonej przez Rafała Brzoskę. Ale analitycy mają wątpliwości, czy dojdzie do transakcji.

Publikacja: 07.01.2026 16:55

Kobieta stoi przy skrzynce InPost w Hackney w Londynie.

Kobieta stoi przy skrzynce InPost w Hackney w Londynie.

Foto: Reuters

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są potencjalne scenariusze przejęcia InPostu?
  • Jakie wątpliwości mają analitycy co do możliwej oferty kupna?
  • Dlaczego potencjalne zmiany własnościowe InPostu budzą kontrowersje?

Informacja o potencjalnym przejęciu InPostu zelektryzowała rynek – we wtorek na wieść o możliwej akwizycji akcje spółki notowanej na giełdzie w Amsterdamie wystrzeliły, ale w środę już nastąpiła korekta. Szybki spadek, po serii dynamicznych zwyżek, to zdaniem niektórych analityków ważny sygnał. Euforia ustała (choć w ujęciu tygodniowym walory InPostu zyskały ponad 30 proc.), bo pojawia się coraz więcej pytań odnośnie do transakcji. A odpowiedzi nie ma.

Czytaj więcej

Jest chętny na przejęcie InPostu. Kurs firmy kurierskiej poszybował w Amsterdamie

Dużo znaków zapytania

InPost we wtorek podał, że otrzymał wstępną propozycję przejęcia wszystkich akcji spółki, zastrzegając, iż to oferta niewiążąca, która dopiero otwiera drogę do ewentualnych rozmów. Nie ujawniono, kto stoi za zapytaniem, ale Sky News wskazało, że chodzi o Advent International, udziałowca InPostu, który w 2017 r. zainwestował w spółkę Rafała Brzoski, by potem sprzedać ją czeskiemu PPF. Advent ma stać na czele konsorcjum podmiotów chętnych do zakupu. Teraz specjalny komitet złożony z członków zarządu i rady nadzorczej ma analizować „możliwe skutki potencjalnego przejęcia”. Tyle wiadomo. Sam InPost odmawia komentarza.

Tymczasem część ekspertów, z którymi rozmawialiśmy, jest mocno sceptyczna co do złożonej oferty. Wątpią, by faktycznie zjawił się inwestor branżowy lub finansowy z walizką ok. 6 mld euro (bo taka jest kapitalizacja spółki rozwijającej sieć paczkomatów), gotowy przejąć podmiot o polskich korzeniach.

Reklama
Reklama

– Cała ta sytuacja wygląda bardziej na operację mającą na celu podniesienie wyceny akcji InPostu niż na działanie rzeczywistego podmiotu, który chciałby przejąć spółkę – twierdzi jeden z analityków branżowych, pragnący zachować anonimowość. Jego zdaniem świadczy o tym chociażby korekta kursu, którą obserwujemy już dzień po piku.

– Jeśli nie pojawi się w kolejnych dniach konkretny inwestor, uznałbym to za akcję obliczoną na podbicie spadających ostatnio notowań, być może w celu uzyskania lepszej pozycji negocjacyjnej przy ewentualnym wyjściu obecnych akcjonariuszy – przypuszcza nasz rozmówca.

Znaków zapytania jest więcej. Dr Mateusz Chołodecki, prawnik, kierownik Laboratorium Rynku Pocztowego UW, zwraca uwagę na fakt, że komunikat, w którym zarząd i rada nadzorcza informują, iż analizują wniosek o rzekomej chęci kupna, jest z prawnego i biznesowego punktu widzenia niezrozumiały.

– Zarząd spółki nie jest od decydowania o tym, kto jest jej właścicielem – to domena akcjonariuszy. Zarząd kieruje bieżącą działalnością, a rada ją nadzoruje. Dopóki nie zmienia się właściciel, cele operacyjne pozostają te same. Historycznie, gdy fundusz PPF wchodził do spółki, mieliśmy jasny komunikat: jeden akcjonariusz sprzedaje drugiemu. Tutaj mamy nietypową narrację o analizowaniu czegoś, co oficjalnie nie zostało nawet potwierdzone – dziwi się mecenas Chołodecki.

Czytaj więcej

Rafał Brzoska: Jestem propaństwowym romantykiem, a nie załatwiaczem czyichś interesów

Kto może kupić InPost?

Według Chołodeckiego chęć odkupienia InPostu przez Advent byłaby zaskakująca, ponieważ do tej pory fundusz realizował strategię wyjścia z rynku logistycznego w Europie (sprzedaż Evri w Wielkiej Brytanii oraz pakietu InPostu grupie PPF – red.). W jego ocenie scenariusz, w którym Advent nagle zmienia zdanie i chce ponownie przejąć InPost, jest biznesowo nielogiczny.

Reklama
Reklama

Jakie scenariusze są zatem realne?

– InPost, który zaczynając jako gracz polski, skutecznie wyszedł poza granice i stał się podmiotem europejskim, szybko przenosząc swój model biznesowy na inne rynki, z logicznego punktu widzenia pasowałby do strategii inwestorów z Chin. Wiemy, że mocno inwestują w handel w Europie, aby upłynnić swoją nadprodukcję, ale handel wymaga sprawnej dystrybucji. Zakup gotowej, nowoczesnej sieci automatów, która jest blisko klienta, byłby dla nich idealnym dopełnieniem tej układanki – komentuje Andrzej Ciesielski, prezes Furgonetki (broker usług kurierskich).

Nie wyklucza on jednak tropu amerykańskiego. Jego zdaniem Amazon to „naturalny kierunek”.

– Choć w USA sami budowali swoją logistykę, w Europie mogliby chcieć przyspieszyć ten proces, przejmując partnera z zaawansowaną automatyzacją, co wpisuje się w ich strategię rozwoju AI. Największym ryzykiem regulacyjnym byłoby zamknięcie takiej sieci wyłącznie dla jednego podmiotu – to byłoby „zabicie” jej potencjału i prosta droga do zarzutów o monopol – wyjaśnia. I zastrzega, że gdyby sieć pozostała otwarta dla innych graczy, a konsument nadal miałby wybór – tak jak ma go dziś na Allegro – „urzędy antymonopolowe mogłyby spojrzeć na taką transakcję łagodniej”.

Część ekspertów wątpi jednak w udział w transakcji graczy takich jak DHL czy Amazon. Jak słyszymy, w przypadku Amerykanów brak jest sygnałów o chęci tak drastycznego zwiększania udziałów w europejskiej logistyce. Co innego opcja chińska, choć dla Mateusza Chołodeckiego ów ruch stanowiłby jednak spore zaskoczenie.

– Do tej pory inwestorzy z Państwa Środka nie dokonywali na tym rynku nawet mniejszych przejęć, co czyni nagły atak na tak duży podmiot mało prawdopodobnym. Dodatkowo w grę wchodziłyby kwestie bezpieczeństwa infrastruktury – zauważa.

Reklama
Reklama

Co dalej z Rafałem Brzoską?

Kierownik Laboratorium Rynku Pocztowego UW sądzi, że najbardziej prawdopodobne jest porozumienie czeskich miliarderów: rodziny Kellner, która stoi za PPF, z Danielem Křetínskim, mocno inwestującym w europejską branżę kurierską, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii.

– Kupując Royal Mail i GLS, udowodnił, że rozumie ten biznes i potrafi w nim zarabiać. Przejęcie InPostu uczyniłoby go jednym z kluczowych graczy na rynku logistycznym na kontynencie, choć z pewnością przyciągnęłoby to uwagę organów antymonopolowych – wskazuje mec. Chołodecki.

Scenariuszy jest wiele, ale do transakcji może w ogóle nie dojść. Dlaczego? W tle tych spekulacji mamy 2026 r. i wygasającą umowę z Allegro – nieoficjalnie mówi się, że gigant e-handlu nad Wisłą nie zgodzi się na powtórzenie dotychczasowych stawek, co oznacza wyjątkowo twarde negocjacje. Analityk, z którym rozmawialiśmy, twierdzi, że – biorąc pod uwagę napięcie między obiema spółkami i fakt, że rynek logistyczny robi się coraz trudniejszy – zamieszanie wokół przejęcia z pewnością sprzyja InPostowi w kontekście ewentualnych „przyszłych spadków wartości spółki w dłuższym terminie”. Poza tym, słyszymy z kręgów związanych z funduszami inwestycyjnymi, że – niezależnie od wszystkiego – Rafał Brzoska nie jest skory do pozbywania się swoich udziałów.

Na osobę twórcy InPostu zwraca uwagę też Andrzej Ciesielski. Według niego los Brzoski w nowym układzie po przejęciu to istotna kwestia, bo to on jest jednym z ważnych „aktywów” tej spółki – związanym z nią nie tylko finansowo, ale i emocjonalnie, bo to dzieło jego życia.

– Czy w scenariuszu przejęcia, na przykład przez kapitał azjatycki lub grupę PPF, chciałby pozostać na pokładzie, czy może uznałby to za moment na wyjście? Jego decyzja personalna byłaby równie ważna dla rynku, co sama transakcja – twierdzi szef Furgonetki.

Firmy
Bloomberg: za próbą przejęcia InPost stoi Brzoska
Firmy
Miliarder związany z branżą gier inwestuje w Sanok RC
Firmy
Cztery polskie produkcje filmowe w czołówce
Firmy
Mentzen kupił akcje. Kurs poszybował
Firmy
Gospodarka odpadami: Mgliste plany firm co do sztucznej inteligencji
Firmy
Jest chętny na przejęcie InPostu. Kurs firmy kurierskiej poszybował w Amsterdamie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama