Czechoslovak Group przechodzi od słów do czynów. Firma rozpoczęła IPO, którego wartość może sięgnąć nawet 3,8 mld euro. Oferta jest skierowana wyłącznie do inwestorów instytucjonalnych i ma potrwać do 22 stycznia. Debiut z kolei planowany jest zaś na piątek 23 stycznia. Firma chce wejść na giełdę w Amsterdamie.
Czechoslovak Group przeciera szlaki
Czechoslovak Group to czeski producent sprzętu pancernego i amunicji. Jej IPO z uwagą śledzone jest przez inwestorów w Europie Środkowo-Wschodniej nie tylko ze względu na wielkość samej oferty. Nie bez znaczenia jest również branża, w której działa firma. – IPO CSG wpisuje się w bardzo silny, strukturalny trend zainteresowania sektorem obronnym w Europie, który w ostatnich latach stał się jednym z kluczowych tematów inwestycyjnych dla funduszy instytucjonalnych. Skala oferty oraz międzynarodowe ambicje spółki sprawiają, że będzie to istotny test popytu na duże projekty z segmentu defence w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. O sile popytu świadczy udział funduszy Artisan Partners, BlackRock oraz Qatar Investment Authority w roli cornerstone investors, z deklarowanym łącznym zaangażowaniem około 900 mln euro – wskazuje Tomasz Krześniak, zastępca dyrektora zespołu rynków kapitałowych w Ipopemie Securities. Dodaje on, że spółka ma kilka asów w rękawie. – Analiza ITF pokazuje, że spółka w czytelny sposób akcentuje elementy kluczowe z punktu widzenia inwestorów instytucjonalnych – stabilne kontrakty realizowane na rzecz krajów NATO, szeroką ofertę produktową oraz wysoką widoczność biznesu. Istotnym elementem equity story jest również podkreślenie zdolności do przekładania backlogu zamówień na przychody w kolejnych okresach, a także prezentacja kontraktów pozyskanych w ostatnim kwartale – podkreśla Krześniak.
Czytaj więcej
Czechoslovak Group, czeski producent sprzętu pancernego i amunicji planuje ofertę publiczną na gi...
Spółka w okresie pierwszych dziewięciu miesięcy 2025 r. odnotowała 4,5 mld euro przychodu (o 82 proc. więcej niż w takim samym okresie zeszłego roku). CSG posiada obecnie 39 zakładów produkcyjnych. Większość z nich jest położona na terenie Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, ale spółka posiada też zakłady w Indiach. Zatrudnia około 14 tys. pracowników, a jej produkty są eksportowane do około 70 krajów. – Przychody na poziomie 4,5 mld euro oraz EBITDA rzędu 1,2 mld euro, co plasuje spółkę na porównywalnym poziomie skali działalności, jak Rheinmetall, Leonardo czy Saab, przy jednocześnie wyraźnie wyższej marżowości. To element, który może być szczególnie istotny dla inwestorów długoterminowych – uważa Krześniak
Zdaniem eksperta Ipopemy zaskakujący może być zaś wybór Amsterdamu jako miejsca do wyłącznego notowania akcji. – Taka decyzja może w dłuższym terminie ograniczać dostępność spółki dla części inwestorów regionalnych oraz potencjalnie wpływać na płynność obrotu. Wiele międzynarodowych funduszy funkcjonuje bowiem w ramach wyraźnie rozdzielonych mandatów na rynki rozwinięte i wschodzące, często przypisanych do konkretnych parkietów. Z tej perspektywy debiut spółki z regionu CEE wyłącznie na rynku rozwiniętym może okazać się rozwiązaniem suboptymalnym z punktu widzenia wykorzystania pełnego potencjału popytu inwestorów – podkreśla Krześniak.