We wrześniu sprzedaż przyczep i naczep w Polsce spadła o 12,7 proc. Czy Wielton to odczuł?
Faktycznie, nasza sprzedaż w Polsce się zmniejszyła, głównie w grupie produktów przeznaczonych dla infrastruktury. Jest to m.in. efekt wyhamowania inwestycji drogowych. Zanotowaliśmy tu spadek rzędu 20 proc. Nadrobiliśmy to jednak zwiększaniem przychodów w innych grupach m.in. naczep zwanych firankami. Zmniejszające się obroty na polskim rynku kompensuje nam sprzedaż za granicą, głównie w Rosji. Stąd nasze działania to głównie kierunek na Wschód. Na pewno nie widzę zagrożenia, by zakładana na ten rok sprzedaż 7 tys. sztuk pojazdów, miała zostać niezrealizowana.
Własna montownia w Rosji miał poprawić marże Waszych produktów. Jak one wyglądają w tym kraju?
Nie chciałbym tego ujawniać ze względu na konkurencję. Mogę tylko powiedzieć, że marża kontraktów z jednym z naszych partnerów w tym kraj jest dwucyfrowa.
Czy myślicie o wchodzeniu na nowe rynki?
Jeśli chodzi o geograficzny rozwój, to jesteśmy pod tym względem dość zachowawczy. Wolimy wchodzić na nowe rynki z partnerem wiodącym, który bierze na siebie większość ryzyka. W ten sposób jesteśmy obecni m.in. w Armenii, Kazachstanie czy Azerbejdżanie.
Obecnie wraz nimi zastanawiamy się nad montowaniem naczep dedykowanych dla konkretnej branży m.in. do przewozu opon, papieru czy zboża.