Inwestycje

Kamil Cisowski, DI Xelion: Czas na ostrożną rotację na rynku akcji

#PROSTOzPARKIETU. - Spółki cykliczne wracają do łask, ale niektóre już mocno odreagowały wcześniejszą przecenę - uważa Kamil Cisowski, dyrektor zespołu analiz i doradztwa inwestycyjnego DI Xelion.

Gościem Dariusza Wieczorka w czwartkowym programie #PROSTOzPARKIETU był Kamil Cisowski, dyrektor zespołu analiz i doradztwa inwestycyjnego DI Xelion.

Foto: materiały prasowe

W USA indeksy S&P 500 oraz Dow Jones ustanowiły nowe rekordy. A jednocześnie nadal rośnie liczba zachorowań na Covid-19, są obawy przed dalszym ograniczaniem aktywności gospodarek. Na to nakładają się nadzieje związane ze szczepionką. Jak w obliczu tych wszystkich informacji będą się zachowywać rynki akcji w najbliższych tygodniach i z czego wynikał ostatni wzrost w Stanach Zjednoczonych? Czy nie był zaskakujący?

Wierząc w scenariusz, że demokratom w USA będzie trudno odzyskać kontrolę nad Senatem, a większe szanse mają w wyborach prezydenckich, zakładaliśmy, że w średnim i długim terminie rynek doceni to, że dyscyplina fiskalna zostanie zachowana. Ponadto fakt, że republikanie, sprawując potencjalnie (bo nie mamy pewności, co się wydarzy w przyszłym roku) kontrolę nad Senatem, nie pozwolą na podwyżki podatków dla największych przedsiębiorstw. Ten czynnik przeważył i technologiczne spółki rosły.

Później pojawiły się informacje dotyczące szczepionek, co przełożyło się na rotację kapitału. Bardzo dobrze zachowywały się m.in. energetyka i inne poturbowane wcześniej sektory. A jednocześnie Nasdaq zaczął wypadać słabiej, ale to nie było zaskoczeniem. Natomiast spodziewamy się, że ten proces rotacji może się trochę przeciągnąć i będzie kontynuowany raczej w I kwartale 2021 r.

Dlaczego?

Po pierwsze, pandemia w USA wchodzi dopiero w fazę kryzysową i inwestorzy nie będą chcieli całkowicie wychodzić ze spółek wzrostowych. Po drugie, oczywiście Fed i wydarzenia, do których może dojść na grudniowym posiedzeniu. Wielu analityków spodziewa się, że Fed – wbrew stanowisku, które prezentował przed wyborami („umywamy ręce, swoje zrobiliśmy") – zdecyduje się na podjęcie dodatkowych działań. Myślę, że przynajmniej zmieni strukturę skupowanych aktywów. Nie wykluczałbym też wzrostu ilości skupu.

Czy to już czas przeważania spółek cyklicznych, które zostały mocno przecenione podczas pierwszej fali pandemii, jak energetyka czy banki?

Spółki, które bardzo mocno ucierpiały z powodu pandemii, w dużej mierze w ciągu ostatniego półtora tygodnia doszły do „normalności" w zakresie wyceny. Reakcja rynku naprawdę była silna – zarówno w USA, jak i w Polsce. Widzieliśmy bardzo silne odbicie. Wydaje mi się, że zasada, by kupować to, co najmocniej spadło, od teraz do końca roku niekoniecznie się sprawdzi. Natomiast presja na spółkach stricte covidowych prawdopodobnie będzie się utrzymywała, bo regularnie będą napływały informacje o kolejnych szczepionkach. W grze na zaawansowanym etapie badań jest kilka innych dużych koncernów.

Można postawić na ostrożną rotację. Jest zbyt późno, żeby grać na liderach koronawirusowej hossy, a zamiast tego można szukać okazji w spółkach bardziej cyklicznych, natomiast niekoniecznie jest to czas, żeby już myśleć o restauracjach czy liniach lotniczych i innych branżach mocno uderzonych przez Covid-19.

Jakie klasy aktywów preferujecie, jeśli chodzi o budowę portfela na 2021 rok? Akcje, obligacje czy wybrane surowce?

Przez dużą część roku bardzo pozytywnie patrzyliśmy na dług korporacyjny, kiedy było dużo niewiadomych związanych z pandemią. Podobało nam się, że za naszymi plecami stały banki centralne. Obserwowane zjawiska skłaniają nas przede wszystkim do rotacji geograficznej – już w połowie roku przebudowaliśmy portfele, zwiększając udział Azji, m.in. ze względu na zakładaną wygraną Bidena (poprawa stosunków USA–Chiny, coraz większe napływy na rynki azjatyckie) oraz z powodu osłabiania się dolara. Uważamy, że jest on nadal przewartościowany.

Osłabienie dolara będzie długookresowym trendem? A jeśli tak, to czy to będzie korzystne dla rynków rozwijających się, dla surowców, np. dla złota?

Na złocie jesteśmy „przeważeni", wprawdzie w ostatnim czasie widać tu było korektę, ale może ona poprzedzać kolejną falę wzrostu. Zachowanie USD powinno być wsparciem dla złota. Wydaje nam się, że popyt inwestycyjny na złoto będzie wysoki, również w długim terminie.

Wierzymy, że takie zjawiska jak dedolaryzacja (minimalizowanie znaczenia dolarów amerykańskich – red.) rezerw walutowych będą miały miejsce, bo nie ma innego kierunku. Rola USD w rezerwach i systemie finansowym jest nieproporcjonalnie duża w stosunku do roli USA w globalnej gospodarce. A jeśli tylko 2–3 proc. rezerw jest utrzymywanych w juanie, to udział ten siłą rzeczy musi rosnąc. Tylko od rządu chińskiego zależy, czy stanie się to szybciej czy później i w jakiej skali.

Wracając do USA, jakie są pana oczekiwania dotyczące pakietu fiskalnego? Zostanie zatwierdzony w tym roku?

Gdyby udało się w tym roku wprowadzić pakiet fiskalny na poziomie zadowalającym dla rynku, byłoby to duże pozytywne zaskoczenie. Myślę, że to temat raczej na styczeń.

Spójrzmy jeszcze na rynek w perspektywie krótkoterminowej. Ostatnie tygodnie roku statystycznie są jednym z najlepszych okresów na rynkach akcji. Czy teraz też tak będzie, biorąc pod uwagę to, jak rynki mocno już urosły, dyskontując spodziewany powrót do normalności?

W USA widzę ograniczone pole do wzrostu. Może się okazać, że małe i średnie polskie spółki będą się zachowywały w tym czasie lepiej niż rynek amerykański. To samo odnosi się do rynków wschodzących. Reszta świata – wbrew naszemu długoterminowemu przyzwyczajeniu – może się okazać silniejsza niż Stany Zjednoczone. Skala uzależnienia rynku amerykańskiego od spółek technologicznych (tzw. grupa FANG) naszym zdaniem jest niedoceniana. kmk

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.