Zbrojny atak Rosji na Ukrainę spowodował, że nad Dnieprem z dnia na dzień zaczęło brakować paliw. Była to m.in. konsekwencja odcięcia tego kraju od dwóch głównych kierunków importu, czyli z Rosji i Białorusi. – W związku z koniecznością natychmiastowego przekierowania źródeł dostaw Polska stała się największym importerem paliw do Ukrainy. Unimot, jako największy niezależny importer paliw w Polsce, wykorzystał swoją bardzo dobrą pozycję logistyczną i rozpoczął dostawy paliw na terytorium Ukrainy – mówi Robert Brzozowski, wiceprezes ds. handlowych Unimotu.

Zawieszony rozwój stacji

Skonsolidowane przychody grupy Unimot na rynku ukraińskim wyniosły po trzech kwartałach br. 1,06 mld zł, podczas gdy rok temu w takim samym czasie było to zaledwie 14,3 mln zł. Działalność u naszych sąsiadów prowadzona jest głównie przez zależną firmę Unimot Ukraine, obecnie odpowiedzialną przede wszystkim za hurtową sprzedaż oleju napędowego, benzyn i olejów silnikowych. Na rynek ukraiński grupa dostarcza również gaz LPG, robi to jednak za pośrednictwem swojej polskiej spółki córki odpowiedzialnej za ten biznes, czyli Unimot Paliwa.

Zwiększony popyt na paliwa nad Dnieprem powoduje, że Unimot Ukraine zwiększa przychody z działalności związanej z obrotem paliwami. Z drugiej strony trwająca wojna spowodowała, że realizowany przez tę firmę plan rozbudowy sieci stacji paliw pod marką Avia został zawieszony. – Przed wybuchem wojny w Ukrainie działało 14 stacji Avia, wszystkie na zasadzie franczyzy (model DOFO). Obecnie w miarę możliwości i dostępności paliwa działa 13 z nich – informuje Brzozowski. Dodaje, że jedna ze stacji Avia, znajdująca się w okolicach Kijowa, została wiosną uszkodzona w wyniku ostrzeliwania przez Rosję terytorium Ukrainy. Zniszczenia zostały już jednak naprawione i obecnie placówka w miarę możliwości prowadzi działalność operacyjną.

Utrudnione prognozy

Do Unimotu należy też Unimot Energy, firma powołana do dystrybucji energii elektrycznej w Ukrainie. Podmiot ten nie prowadzi jednak obecnie działalności operacyjnej.

Według zarządu dziś nic nie wskazuje na to, aby sytuacja u naszych sąsiadów miała się zmienić. – Należy pamiętać, że mimo że zmniejszony został ruch samochodowy, paliwo niezbędne jest m.in. do działania agregatów prądotwórczych. W przypadku zakończenia działań wojennych spodziewamy się dalszego wzrostu popytu związanego z odbudową kraju, jednak obecnie bardzo trudno prognozować, w jakim kierunku rozwinie się sytuacja – mówi Brzozowski.

Zapewnia, że w obecnej sytuacji grupa Unimot wspiera walczącą Ukrainę nie tylko pod kątem komercyjnych dostaw paliw, ale i pomocy humanitarnej. W tym roku przeznaczyła na nią około 5 mln zł. Menedżer dodaje, że formułowanie dziś jakichkolwiek długofalowych planów rozwijania działalności na terytorium objętym działaniami wojennymi nie ma większego sensu. – Liczymy, że wojna się zakończy i po jej zakończeniu również będziemy wspierać naszych partnerów w odbudowie ukraińskiej gospodarki. Z pewnością będziemy mogli wykorzystać do tego celu również biznes asfaltowy, który obecnie prowadzimy w zakresie importu i handlu, a który po przejęciu aktywów Lotos Terminale rozszerzy się również o dwa zakłady produkcji asfaltu zlokalizowane na południu Polski, czyli w dobrym logistycznie punkcie, jeśli chodzi o dostawy produktu na terytorium Ukrainy – twierdzi Brzozowski.