Opublikowane w środę styczniowe statystyki obrotów bieżących potwierdziły celowość ubiegłotygodniowej podwyżki stóp RPP, mającej na celu ograniczenie krajowego popytu. Wartość eksportu okazała się najniższa od marca 1997 r., a roczna dynamika importu - choć zaledwie 2-proc. - była najwyższa od lutego '99. Zdziwienie wyrażane coraz częściej z powodu rosnącego deficytu obrotów bieżących jest nieco niezrozumiałe. Ponad rok temu Rada zareagowała bowiem na wybuch kryzysu w Rosji, skutkujący załamaniem wschodniego popytu na polskie towary obniżkami stóp procentowych pobudzającymi popyt krajowy. Ten "ratunkowy" popyt krajowy skutecznie zastąpił popyt zagraniczny, podtrzymując poziom produkcji, jednakże w naturalny sposób doprowadził do zwiększenia nierównowagi w handlu zagranicznym. Ta nierównowaga jest zresztą nieco przeszacowywana z tej prostej przyczyny, że polski eksport, kierowany głównie do UE, rozliczany jest w systematycznie słabnącej marce (euro), import zaś trzykrotnie droższej niż przed rokiem ropy rozliczany jest w dolarach. Pewnym usprawiedliwieniem dla RPP był fakt, że pod koniec 1998 roku politykę pieniężną zaczęły łagodzić na gwałt wszystkie kluczowe banki centralne, próbując zatrzymać rozkręcającą się spiralę globalnego kryzysu. "Świat został uratowany", a uwolniona dodatkowa płynność stała się w 1999 roku paliwem dla kolejnej fali hossy. Teraz jednak te same banki centralne systematycznie pracują nad przyszłym zmniejszeniem globalnego popytu i trudno oczekiwać, że RPP ponownie zareaguje na to łagodzeniem polityki pieniężnej.