Ile ?kosztuje? licencja ubezpieczeniowa

Firmy ubezpieczeniowe, które myślą o wejściu na nasz rynek, muszą liczyć się z wpłatą minimum 30-40 mln zł na kapitał założycielski i fundusz organizacyjny firmy. Powód: większe wymagania kapitałowe ze strony PUNU i Ministerstwa Finansów.Od początku br. zezwolenie ministra finansów na prowadzenie działalności ubezpieczeniowej otrzymało 6 firm: francuski Prevoir Vie, austriackie TUnŻ Vienna Life i Wüstenrot Życie TU, niemiecki D.A.S. Ubezpieczenia Ochrony Prawnej, polsko-niemiecka Concordia Capital oraz polsko-duńskie TU Energo-Życie. Łączne kapitały założycielskie wraz ze środkami na fundusze organizacyjne firm to 167 mln zł.Rekordzistą jest Towarzystwo Ubezpieczeniowe Energo-Życie, którego akcjonariusze ? PTU Energo-Asekuracja i duńska Tryg-Baltica ? zdecydowali się wyłożyć aż 50 mln zł na kapitał akcyjny i 10 mln zł na fundusz organizacyjny (średnia to 27,8 mln zł na jedną firmę).Obowiązująca ustawa o działalności ubezpieczeniowej nakłada na założycieli nowych firm obowiązek opłacenia kapitału akcyjnego w wysokości nie niższej od tzw. minimalnego kapitału gwarancyjnego. W przypadku zakładów ubezpieczeń na życie prowadzących działalność w formie spółki akcyjnej jest to równowartość 800 tys. euro (3,2 mln zł), zakładów ubezpieczeń majątkowych zaś ? 400 tys. euro (1,6 mln zł). Jak widać, są to kwoty śmiesznie niskie w porównaniu z opłaconymi kapitałami własnymi (średnio 22,6 mln zł).Dodatkowo firmy zobowiązane są do utworzenia funduszu organizacyjnego, z którego finansują m.in.: opłaty rejestracyjne, tworzenie administracji i zorganizowanie sieci przedstawicielstw, szkolenie pracowników i agentów. Środki te są częścią bilansu, jednak ich wydatkowanie nie jest uwzględniane w rachunku zysków i strat. Ma to na celu zapobieżenie ?sztucznemu? pogłębianiu strat w pierwszych latach działalności zakładów ubezpieczeń i pokrywaniu ich z przyszłych zysków.Przepisy nie określają wysokości funduszu organizacyjnego, jednak w tym roku inwestorzy zadeklarowali od 2 mln zł do 10 mln zł. Dlaczego są aż tak hojni? Odpowiedzi jest kilka. Składając wniosek do Ministerstwa Finansów firmy zobowiązane są do przedstawienia m.in. dwóch wersji (optymistycznej i pesymistycznej) 3-letniego planu rozwoju. Symulacje obejmują m.in. przypis składki brutto i wysokość wypłacanych odszkodowań, na bazie których wyliczany jest margines wypłacalności oraz rezerwy techniczno-ubezpieczeniowe. Generalnie zasada sprowadza się do tego, że im wyższych firma spodziewa się przychodów ze składek, tym wyższymi kapitałami własnymi powinna się legitymować. Praktyka pokazuje, że symulacje te nijak się mają do rzeczywistości, w jakiej przychodzi funkcjonować później inwestorom. Analitycy szacują, że na rozpoczęcie działalności operacyjnej potrzeba około 10 mln zł i około roku. Potem wszystko zależy od sprawności zarządu. Inwestorzy mogą być pewni jedynie tego, że rosnąć będą koszty, co nie pozostaje bez wpływu na wynik finansowy.Ze względu na bezpieczeństwo klientów, Ministerstwo Finansów i Państwowy Urząd Nadzoru Ubezpieczeń, strażnicy polskiego rynku ubezpieczeniowego, stoją na stanowisku, że kapitały własne towarzystw powinny być jak najwyższe. Aby maksymalnie ?zabezpieczyć? sobie uzyskanie zezwolenia, firmy muszą wyłożyć na starcie co najmniej 30?40 mln zł.

T.B.