Zakończyła się prezydencka kampania wyborcza. Wybory były nieco krótsze niż w poprzednich latach, bo wystarczyła jedna tura. Nie oznacza to jednak, że życie polityczne stanie się bezbarwne. Trwa konflikt w partii rządzącej, czeka nas intrygująca debata budżetowa, zaczyna się kampania wyborcza do parlamentu. Niejako w tle tych wydarzeń widzimy naszą gospodarkę, która nie zdążyła jeszcze nabrać tempa wzrostu, a już zdaje się łapać zadyszkę. Najnowsze prognozy analityków dotyczące wzrostu PKB w całym roku 2000 zostały obniżone z poziomu 5-5,5% do 4,5-5%. Systematycznie spada dynamika produkcji sprzedanej przemysłu, co jest rezultatem malejącego popytu wewnętrznego. Popyt ten spada, ponieważ NBP prowadzi bardzo restrykcyjną politykę monetarną. Jednak utrzymywanie polityki wysokich stóp procentowych jest konieczne, gdyż rząd, jak również politycy, zdają się nie dostrzegać kłopotów z utrzymującym się wysokim poziomem deficytu na rachunku obrotów bieżących oraz relatywnie wysoką stopą inflacji. Z tymi problemami powinna radzić sobie polityka gospodarcza. Dobre dopasowanie polityki fiskalnej (rząd) z polityką monetarną (NBP) stanowi klucz do szybkiego i stabilnego rozwoju gospodarczego Polski. Natomiast przedłużający się brak współpracy może spowodować, że trzeba będzie zapomnieć o dynamicznym wzroście gospodarki w kolejnych latach o 5-6%, a pogodzić się z powolnym rozwojem o 2-3% rocznie. Niby nadal byłby to rozwój, a jednak pozostaje niedosyt. Czy rzeczywiście tego chcieliśmy?
Paweł Michalik
Analityk rynku instrumentów dłużnych
PTE Skarbiec ? Emerytura S.A.