Eksperci z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową nie widzą załamania w gospodarce, rozwija się ona w przyzwoitym tempie, aby w 2000 roku osiągnąć wzrost na poziomie 5 proc. PKB. "Żadnych zagrożeń dla gospodarki nie ma, rozwija się ona w normalnym tempie. Nieco niższym niż szacowaliśmy latem, ze względu na zahamowanie popytu wewnętrznego, spowodowanego restrykcyjną politykę pieniężną i szokiem podażowe na rynku paliw i żywności" - powiedziała ekspert Instytutu Krystyna Strzała. W lipcu tego roku IBnGR prognozował, że PKB wzrośnie o 5,4 proc. W III kwartale IBnGR szacuje, że PKB wzrósł o 4,5 proc. Według ekspertów Instytutu niższe niż latem prognozy wzrostu gospodarczego, spowodowane są restrykcyjną polityką pieniężną. "Ograniczyło to popyt wewnętrzny do 3,6 proc. w 2000 roku z 5 proc. w 1999 roku" - powiedziała Strzała. Spadło również spożycie indywidualne do 3,4 proc. w tym roku z 5,1 proc. w 1999 roku oraz inwestycje do 3,6 proc. z 6,9 proc. "Spadek popytu w dużej mierze równoważony jest wzrostem eksportu. Jeszcze latem prognozowaliśmy, że wzrośnie on o 12 proc., a obecnie prognozujemy wzrost na poziomie 16 proc." - powiedziała Strzała. Według ocen IBnGR inflacja w 2000 roku spadnie do 9,0 proc., z 9,8 proc. w 1999 roku. Oszczędności krajowe w relacji do PKB wyniosą 12 proc. Na 2001 rok eksperci prognozują wzrost na poziomie 4,5 proc. PKB. "W przyszłym roku możemy mieć niepewność co do deficytu całego sektora finansów publicznych. Po zadłużeniu się ZUS, Funduszu Pracy i samorządów oceniamy, że deficyt może sięgnąć 2,6 proc. PKB" - powiedział wiceprezes IBnGR Maciej Grabowski. Według prognoz Instytutu zmaleje za to deficyt na rachunku obrotów bieżących. "Powinien spaść on do 6,8 proc. PKB z szacowanych około 7 proc. w tym roku" - powiedział Grabowski. (PAP)