Coraz bardziej napięte stają się stosunki między Eureksem i Chicago Board of Trade (CBOT), największą amerykańską giełdą kontraktów terminowych, która próbowała odgrywać kierowniczą rolę w tym sojuszu.Prezes Eureksu Rudolf Feresha powiedział w niedawnym wywiadzie prasowym, że sojusz ten powinien rozszerzyć się poza porozumienie technologiczne. Jego zdaniem, jest ?zupełnie oczywiste?, że ubiegłoroczna umowa zakłada wspólny rozwój nowych produktów, takich jak opcje akcyjne i kontrakty terminowe na akcje poszczególnych spółek.Dodał też, że gdy europejska giełda zgadzała się na ?znaczącą zwłokę? wobec nowego zarządu CBOT-u, aby ?zapoznał się z całą strukturą sojuszu?, to nie była przygotowana na to, że sprawa trafi na półkę na kilka miesięcy.Ubiegłoroczna umowa między Eureksem i CBOT-em przewiduje partnerstwo na wielu różnych poziomach. Z jednej strony miały one razem rozwijać elektroniczny system obrotu oparty na technologii Eureksu. Następnie wspólna platforma miała być używana do rozpowszechniania produktów obu giełd.Zgodnie z harmonogramem, nowy system a/c/e został wdrożony na jesieni ub.r. i od tego czasu amerykańska giełda musi co miesiąc Eureksowi płacić za zarządzanie tym systemem. CBOT znajdujący się pod finansową presją postanowił jednak nie partycypować w kosztach wprowadzania do niego pewnych technologicznych modernizacji, co zostało skrytykowane przez Eurex.Nowy prezes CBOT Nick Neubauer powiedział, że stało się tak dlatego, że jego firma nie jest przekonana o potrzebie takich wydatków. Pierwotna umowa zakładała też, że obie strony powołają joint venture i będą współpracowały przy rozwoju produktów.Stosunki między dwiema giełdami pogorszyły się po zmianie zarządu CBOT i dlatego, że amerykańska firma wciąż nie może sobie poradzić z własnym upublicznieniem.
J.B., ?Financial Times?