W Parkiecie z 8 lutegow tekście ?Szansa dla inwestorów instytucjonalnych? zasugerowałem możliwość wykorzystania na kontraktach na WIG20techniki zwanejarbitrażemindeksowym.
Jest to jeden ze sposobów wykorzystania futures bez ponoszenia ryzyka, dzięki odchyleniom ceny kontraktów od tzw. ceny teoretycznej.Szansa na podjęcie arbitrażu indeksowego pojawia się, gdy cena kontraktów notowana jest ponad swoją wartością teoretyczną. Na rynkach rozwiniętych nadwyżki te rzadko przekraczają kilka punktów i nie trwają dłużej niż kilkadziesiąt sekund. Chętnych na ?darmowy lunch? jest tak wielu, że cena rynkowa kontraktów tylko w wyjątkowych sytuacjach różni się od ceny teoretycznej. W przypadku futures na WIG20 sytuacja, gdy kurs kontraktu różni się od fair value, jest niemal permanentna. We wspomnianym tekście założyłem, iż zarządzający portfelem o wartości 10 mln zł, z czego 50% stanowią akcje (replikujące indeks WIG20), postanawia wykorzystać fakt, że cena teoretyczna kontraktu w znaczący sposób odbiega od wartości teoretycznej.2 stycznia 2001 r. sprzedaje 279 kontraktów wygasających 16 marca. Do 6 lutego zysk z tej transakcji wyniósł 351 tys. zł, podczas gdy portfel bez dokonania arbitrażu stracił 219 tys. zł. Dzięki wykorzystaniu techniki ?wolnej od ryzyka? można było poprawić wynik z portfela.W związku z faktem, że 16 marca wygasła omawiana seria kontraktów, chciałbym przedstawić, jaki wynik można było osiągnąć trzymając krótką pozycję do tego czasu (rzecz niemożliwa na rozwiniętych rynkach). W poprzednim tekście zwróciłem uwagę na fakt, że cała transakcja nie będzie miała sensu, gdy indeks WIG20 przed wygaśnięciem serii marcowej przekroczy poziom 1900 pkt. 16 marca kontrakt notowany był po kursie 1370 pkt., zaś indeks WIG20 1371,6 pkt.Gdyby zarządzający nie dokonywał żadnych zmian w portfelu od 2 stycznia, to wartość posiadanych przez niego akcji zmniejszyłaby się o 1,18 mln zł i 16 marca portfel miałby wartość 8 821 358 zł (spadek o 11,8%). Dokonanie transakcji sprzedaży kontraktów 2 stycznia z uwagi na znaczną nadwyżkę nad ceną teoretyczną i utrzymywanie ich do wygaśnięcia dałoby zysk w wysokości 1,47 mln zł. Jest to więcej niż strata z akcji. Wartość całego portfela po dokonaniu transakcji arbitrażowej 16 marca wyniosła 10 291 668 zł. Mimo spadku cen na rynku, portfel zanotował wzrost. Wydaje się więc, że transakcja była warta rozważenia.Po raz kolejny należy podkreślić, że tego typu transakcje są przeznaczone dla dużych instytucji: asset management, funduszy inwestycyjnych, a nawet funduszy emerytalnych (pod warunkiem że UNFE najpierw zrozumie, że futures służy również do ograniczania ryzyka), choć w warunkach polskich dysproporcje są tak ogromne, że ?po darmowy lunch? mogą sięgać nawet mali inwestorzy.Zamiast podsumowania, chciałbym zacytować fragment książki N. Dunbara ?Alchemia pieniądza?, książki opisującej między innymi działania amerykańskich arbitrażystów. ?Pogląd, że rynek może zawierać wolne środki, które każdy jest w stanie przechwycić, zafascynował Meriwethera. Nie mógł zrozumieć, jak ludzie mogli być tak ślepi lub zwyczajnie głupi, żeby je tam pozostawić?. N