Początek wiosny na warszawskim parkiecie wypadł dość pomyślnie. Wprawdzie rynek nie wzrósł zbytnio (szczególnie jeśli pod uwagę weźmie się skalę wcześniejszych spadków), ale z drugiej strony zniżki zostały, choć chwilowo, powstrzymane. Aczkolwiek sytuacja indeksu nie jest zbyt dobra. Przede wszystkim opór na wysokości 1415 pkt. (otwarcie luki bessy z 12 marca i bieżący poziom średniej z 15 sesji) już cztery razy w ciągu ostatnich kilku sesji nie został pokonany. Świadczy to o niczym innym, jak o słabości indeksu. Szczególnie szkoda, że nie udało mu się to w okresie względnej siły rynków zachodnich. Wczoraj znów było ciekawie: po początkowym silnym spadku do poziomu 1360 pkt. przez resztę sesji WIG20 odrabiał straty, by wreszcie sięgnąć poprzedniego zamknięcia. Z kombinacji świec, wczorajszej i z 22.03, powstała formacja podwójnego dna z postawą na wysokości 1360 pkt. Ze wskaźników beznadziejnie wręcz zachował się Ultuimate, który po okresie silnej i pełnej nadziei zwyżki z impetem przebił od góry swój poziom równowagi. Spośród innych oscylatorów na wyróżnienie (in plus) zasługuje MACD, który po przełamaniu swej średniej wyraźnie wzrasta w kierunku linii zero, do której jednak dużo mu jeszcze brakuje. RSI notuje wartości neutralne. CCI jest jeszcze daleki od sygnału zajmowania na rynku długich pozycji (jednak jego wskazanie będzie prawdopodobnie spóźnione, tym samym bezwartościowe).