Do 2005 roku ma powstać FTAA
Przywódcy zachodniej półkuli spotykają się w weekend w Quebec City i będą próbowali skonkretyzować wizję przyświecającą im od 7 lat, a mianowicie utworzenie strefy wolnego handlu rozciągającej się od północnej Kanady po Przylądek Horn.Wprawdzie spotkanie to będzie raczej okazją do wygłoszenia serii przemówień niż formalnymi negocjacjami, ale tym razem amerykański szczyt może okazać się ważnym wydarzeniem w procesie zacieśniania więzi między 34 krajami, przez dziesięciolecia podzielonymi przez wzajemną nieufność i bardzo różne etapy rozwoju politycznego i gospodarczego.Jeśli uda się utworzyć FTAA (Free Trade Area of the Americas), dałaby ona szansę szybszego rozwoju państw latynoskich. Zniesienie barier handlowych sprzyjałoby bowiem produkcji przeznaczonej na eksport i zwiększyłoby napływ kapitałów do krajów, które bardzo potrzebują zagranicznych inwestycji, technologii i nowoczesnego zarządzania. FTAA przekształciłaby też ten region w potężną siłę w międzynarodowej dyplomacji ekonomicznej. Z 800 mln ludzi i ponad 1/4 globalnego eksportu, byłoby to największe na świecie ugrupowanie handlowe.Żaden z tamtejszych przywódców nie identyfikuje się bardziej z projektem FTAA i żaden nie rokuje większych nadziei na jego powodzenie niż prezydent George W. Bush. Jego ojciec kładł podwaliny pod rozmowy na temat FTAA, które zaczęły się na pierwszym szczycie amerykańskim w 1994 roku w Miami.Jednak większość amerykańskiej gospodarki nie podziela entuzjazmu prezydenta w tej sprawie. Udział spółek z USA w latynoamerykańskim handlu jest niewielki. Poza Meksykiem, stanowi on zaledwie 5% eksportu Stanów Zjednoczonych i 10% ich bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Jedna z dużych amerykańskich spółek obliczyła, że obniżanie globalnych taryf dałoby jej oszczędności 8-krotnie większe niż zniesienie ceł na jej eksport do Ameryki Łacińskiej. W tej sytuacji biznes nie będzie popierał koncepcji FTAA na forum Kongresu, opowiadając się raczej za skoncentrowaniem wysiłków na globalnej liberalizacji handlu.Równie mało entuzjastyczni są amerykańscy farmerzy. Producenci cukru i cytrusów odrzucają latynoskie żądania, by USA zaprzestały protekcji tych artykułów, natomiast najważniejsze dla rolniczego lobby jest zmniejszenie subsydiów w Unii Europejskiej. Mimo tych i wielu innych rozbieżności, obserwatorzy spodziewają się jednak ze strony 34 prezydentów deklaracji, że strefa wolnego handlu na zachodniej półkuli powstanie najpóźniej do 2005 r.
J.B.PAP, ?Financial Times?