Wtorek miał dwa oblicza: rano złoty wyraźnie stracił (na skutek pogorszenia sytuacji w Argentynie), po południu odrobił jednak większość stratz tego tygodnia. Rynek euro czeka na decyzję EBC.

Rano dolar kosztował 4,07 zł, euro zaś 3,655 zł, było to 10,55% powyżej starego parytetu. Od razu przeważyła podaż i po godzinie byliśmy na 10,2% (najniższy poziom wtorkowych notowań). USD podrożał o grosz, waluta europejska o półtora grosza. Potem doszło do odreagowania. Powoli, ale systematycznie złoty zaczął zyskiwać i kilkanaście minut przed 16.00 dotarliśmy do 11,7%. Straty z poniedziałku i wtorku rano zostały więc prawie w całości odrobione (poprzedni tydzień kończyliśmy na 11,8%). Kursy wynosiły odpowiednio 4,016 i 3,61 zł. Później nastąpiła nieznaczna korekta i kończyliśmy na 11,40% ? za dolara płacono 4,037 zł, za euro zaś 3,615 zł.Również we wtorek obserwowaliśmy skutki pogorszenia sytuacji w Argentynie. W nocy dobiegły nas kolejne niepokojące informacje, i to właśnie im w głównej mierze zawdzięczamy poranny spadek wartości złotego. Potem było już lepiej, poziom niewiele ponad 10% wydał się wielu inwestorom atrakcyjny i polskiej walucie udało się odrobić część strat. Poza tym poprawił się nieco klimat w Argentynie. Minister gospodarki tego kraju zapowiedział bowiem silniejsze cięcia wydatków. No i wreszcie coraz więcej analityków uważa, że na rozpoczynającym się dzisiaj posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej nie dojdzie do zmiany stóp procentowych. Jeśli rzeczywiście tak się stanie, da to podstawy do kolejnej zwyżki na rynku polskiej waluty (papiery wciąż będą cieszyć się zainteresowaniem ze względu na wysokie stopy). A jeśli jeszcze marcowe dane o rachunku obrotów bieżących będą optymistyczne ? wzrost może być silny. Wczoraj szanse na dobre informacje o sytuacji na rachunku wzrosły, jeden z członków RPP Dariusz Rosati poinformował bowiem, że dynamika wzrostu eksportu utrzymała się w marcu na poziomie około 20%. Pytanie tylko, czy znów nie zaskoczy nas rozwój wydarzeń w innych częściach świata?Koniec wtorkowych notowań przyniósł korektę, część inwestorów zdecydowała się bowiem zrealizować zyski. Trudno się im dziwić, zmiany wartości w ciągu dnia były bowiem znaczne.Rano za wspólną walutę płacono 0,8985. Potem oscylowaliśmy między 0,895, a 0,901, ale na rynku nie było widać nerwowości, zmiany były powolne. Dopiero po 16.00 doszło do silniejszych ruchów. Z poziomu 0,901 dotarliśmy w ciągu kilkunastu minut do 0,892. Kończyliśmy na 0,8945.Wspólna waluta wciąż nie może się zdecydować, czy pozostać powyżej 0,90, czy nie. Nie ma na razie fundamentalnych czynników, które mogłyby doprowadzić do większych zmian. Dopiero czwartkowa decyzja EBC mogłaby dać silniejszy impuls. We wtorek opublikowano (o 16.00) wskaźnik optymizmu Consumer Confidence. Pokazał on, że nastroje w USA znowu się pogorszyły. Waluta europejska zareagowała na tę informacje spadkiem.