Dane o deficycie obrotów bieżących były zgodne z oczekiwaniami większości analityków. Nie wywołały na razie dużych zmian na rynku. Wspólna waluta straciła rano, potem jej kurs był dość stabilny.

Na otwarciu za dolara płacono 3,951 zł, za euro zaś 3,524 zł, i było to 13,5% powyżej starego parytetu. Potem przeważył popyt i około 10.30 osiągnęliśmy 13,8%. USD potaniał o 1,1 grosza, euro o 1,6 grosza. Powolne odreagowywanie i wczesnym popołudniem dotarliśmy na 13,35%. Kursy wynosiły odpowiednio 3,962 i 3,526. Stabilizacja i dopiero bezpośrednio przed publikacja danych niewielki wzrost na 13,4%. Po informacjach o rachunku doszło do nieznacznej korekty. Kończyliśmy na 13,3%. Dolar kosztował 3,96 zł, euro 3,53 zł.Złoty w ciągu dnia zanotował kolejny rekord swojej siły: 13,8%! Trzeba jednak uczciwie przyznać, że w znacznej mierze wynika to z niskiej płynności. Mało kto jest aktywny, w związku z tym nie potrzeba dużych transakcji, aby doszło do znaczących zmian. Po publikacji danych o rachunku obrotów bieżących zaobserwowaliśmy niewielką korektę, wynikała ona głównie z zamykania pozycji spekulacyjnych.Jak może potoczyć się sytuacja na rynku polskiej waluty w najbliższym czasie? Spadek wskaźnika deficyt/PKB (do około 5,2%-5,3%, z 5,7%) przy wciąż wysokich stopach procentowych powinien działać przyciągająco na zachodnich inwestorów. Tym bardziej że nie powinno dojść do wyraźnego pogorszenia sytuacji budżetu (sam minister finansów podkreślał, że poziom realizacji budżetu wzrósł nieznacznie w kwietniu, a potem powinien się ustabilizować). Nie należy się raczej spodziewać jakichś komplikacji politycznych. Wydaje się więc, że w dalszym ciągu nie widać czynników wewnętrznych, które mogłyby doprowadzić do silnej korekty wartości złotego. Musimy pilnie obserwować sytuację na świecie. Jeśli np. w Argentynie miałby wybuchnąć jakiś kryzys, wpłynie to negatywnie na polski rynek. Ale i w takiej sytuacji do tąpnięcia raczej nie dojdzie.Rano za wspólną walutę płacono 0,8924 USD. Dość szybko zeszliśmy poniżej 0,89 i kurs ustabilizował się na 0,8895. Potem nieznaczne odreagowanie i do końca dnia w okolicach 0,89-0,8915.We wtorek opublikowano niezłe dane o amerykańskiej gospodarce. Wprawdzie okazało się, że NAPM poprawił się jedynie o 0,1 punktu i osiągnął poziom 43,2 (spodziewano się, że będzie to 44), ale za to wydatki na inwestycje rzeczowe wzrosły o 1,3% (oczekiwano wzrostu o 0,2%, miesiąc wcześniej było 0,9%). W środę doszły do tego dobre informacje o zamówieniach przedsiębiorstw, które były o 1,8% większe niż miesiąc wcześniej (prognozowano 1,5%, w poprzednim miesiącu był spadek o 0,1%).W piątek nie powinno raczej dojść do jakichś gwałtownych zmian. Nowych ważnych informacji makroekonomicznych nie poznamy, nie będzie też dużej aktywności na rynkach. Reakcję na deficyt obrotów bieżących tak naprawdę zauważymy dopiero w przyszłym tygodniu.