Lepsza koniunktura na japońskim rynku
O japońskiej gospodarce od dłuższego czasu nadchodzą niemal wyłącznie złe informacje. Na tym tle nadspodziewanie dobrze prezentują się tegoroczne kursy tamtejszych spółek.
Koniunktura na japońskich giełdach jest najlepsza wśród czołowych rynków w tym roku. Indeks Topix, składający się ze wszystkich spółek głównego rynku tokijskiej giełdy, wzrósł w przeliczeniu na dolary o 5,8%, podczas gdy londyński FT-SE spadł o 9,3%, a S&P500 obniżył się o 4,1%.Stosunkowo duże zainteresowanie japońskimi akcjami wykazują zagraniczni inwestorzy. Jedną z jego głównych przyczyn jest opinia, że Japonia znalazła się w punkcie zwrotnym zarówno w dziedzinie gospodarczej, jak i politycznej, a to może spowodować od dawna oczekiwane reformy strukturalne i rozwiązanie problemu złych długów bankowych. Rynek uważnie przygląda się scenie politycznej po zaskakującym wyborze na premiera Junichiro Koizumi, który zapowiada przeprowadzenie strukturalnych reform nawet kosztem wzrostu gospodarczego. Zwiększyło to nadzieje zagranicznych inwestorów, że Japonia upora się wreszcie z bolesnymi reformami i zdoła wyjść z ciągnącej się już 10 lat stagnacji. A inwestorzy giełdowi, jak wiadomo, kupują przyszłość. Na giełdzie w Tokio tym chętniej, że ostatnio obniżył się kurs jena, a więc tamtejsze akcje potaniały dla zagranicy.Właśnie zagraniczni inwestorzy odgrywają kluczową rolę we wszystkich większych zmianach kursów japońskich akcji. Wprawdzie większość walorów należy do krajowych inwestorów, ale zagraniczni generują połowę obrotów na tokijskiej giełdzie.W 1999 roku kupili oni netto japońskie akcje za 11,2 bln jenów (90 mld USD), a indeks Topix skoczył wtedy o 58,6%. W ubiegłym roku zagranica sprzedała netto za 234 mld jenów i rynek spadł o 25,7%. Z najnowszych danych wynika, że zagraniczni inwestorzy wrócili na tokijską giełdę. W trzech pierwszych tygodniach kwietnia kupili akcje japońskich spółek za netto 900,5 mld jenów. W tym samym okresie poprzedniego roku sprzedali netto za 671,4 mld jenów.Inwestorzy operujący na międzynarodowym rynku wybierają więc w tym roku Japonię zamiast Europy. W marcu amerykańskie lokaty w Japonii nieco wzrosły w stosunku do lutego, natomiast w Europie spadły z 39 do 34% w ich portfelach.Niektórzy zagraniczni inwestorzy uważają jednak, że wciąż istnieje ryzyko dalszego zwlekania z przeprowadzeniem reform i rozwiązaniem problemu złych kredytów w bankach w obawie przed masowymi bankructwami i wzrostem bezrobocia. Na przykład Salomon Smith Barney utrzymał niedoważenie Japonii w swoim portfelu i uważa, że kluczowym rynkiem pozostają Stany Zjednoczone. Obniżył on zaangażowanie w Europie na rzecz USA.
J.B. ?Financial Times?