Po piątkowym zamknięciu notowań na poziomie bardzo bliskim strategicznemu wsparciu dla WIG20 w okolicach 1300 pkt., zadaniem sesji wczorajszej było rozstrzygnięcie kwestii koniunktury na GPW nawet w średnim terminie. Po krótkiej walce w początkowej fazie notowań strona popytowa oddała inicjatywę, w wyniku czego wspomniany poziom został wyraźnie przełamany, chyba na dobre pozbawiając inwestorów złudzeń co do możliwości wzrostowych rynku. Okresowy dramatyzm sytuacji polegał na silnej wyprzedaży spółek o największej kapitalizacji, m.in. TP SA, Prokomu, przede wszystkim jednak Elektrimu, co znacznie pogorszyło i tak już fatalną sytuację techniczną czołowych polskich blue chips. Najbardziej niepokojącym sygnałem jest jednak, raczej nieprzypadkowe, załamanie kursu Elektrimu zakończone spadkiem poniżej 25 zł, przez co potencjał spadkowy waloru wciąż o największym znaczeniu dla kreowania nastrojów na warszawskiej giełdzie stał się praktycznie nieograniczony. Lepiej nie myśleć, jakie to może znaleźć przełożenie na WIG20, pozostałe walory SITech, a nawet banki, gdyby informacje o pogarszającej się sytuacji finansowej spółki miałyby mieć swój dalszy ciąg, co w świetle wczorajszego minus 5,5% wydaje się jak najbardziej możliwe.Obecna sytuacja jest bezpośrednim następstwem zainicjowanej na początku czerwca na GPW przeceny, której traumatyczny wręcz charakter oraz zupełne nierespektowanie jakichkolwiek poziomów wsparcia wskazuje na decyzję opuszczenia naszego rynku przez największych inwestorów zagranicznych, zniechęconych pogarszającą się sytuacją makroekonomiczną Polski oraz coraz bardziej niepewnym stanem globalnego rynku akcji. Jeżeli powyższa teza jest prawdziwa, to GPW znajduje się na progu ostatniego, prawdopodobnie jednak najbardziej nieprzyjemnego dla posiadaczy akcji etapu bessy.