Nawet gorsze, niż oczekiwano dane o rachunku obrotów bieżących nie powstrzymały złotego przed powrotem na 15% ponad starym parytetem. Wspólna waluta tymczasem wciąż okupuje poziomy poniżej 0,85.

Rano za dolara płacono 3,997 zł, za euro 3,387 zł, odpowiadało to 14,8% powyżej starego parytetu. Od razu dało się zaobserwować nieznaczną przewagę popytu. W efekcie, około południa dotarliśmy do 15,2%. Dolar potaniał o 1,5 grosza, waluta europejska o 0,9 grosza. Przez następne dwie godziny kurs dolara był stabilny, drożało natomiast euro. O 14.00 poziomy wynosiły 3,981 zł i 3,384 zł. Do końca dnia realna wartość złotego nie zmieniała się już wyraźnie. Kończyliśmy na 14,95%, przy kursach 3,991 zł i 3,381 zł.Sejmowa komisja skarbu opowiedziała się we wtorek przeciwko wotum nieufności dla minister Aldony Kameli-Sowińskiej. Co prawda, niczego to nie przesądza (Sejm może nie wziąć pod uwagę opinii członków komisji), ale mimo wszystko wprowadziło to na moment nieco optymizmu (zapewne większy ruch wywołałaby decyzja przeciwna). Poza tym niewiele się działo. Złoty się umocnił, ale nie jest to raczej przejawem wyraźnej poprawy klimatu. Rynek jest znacznie płytszy niż normalnie i nawet niezbyt duże zlecenia klientowskie mogą wpłynąć dość znacznie na poziomy. Dzisiaj akurat przeważały zlecenia kupna. Zresztą w pewnej części mogą być za to odpowiedzialni inwestorzy zagraniczni, którzy chcą wziąć udział w środowej aukcji papierów skarbowych.Wspólną walutę na otwarciu notowań ceniono na 0,8465 dolara. Przed południem zarysował się trend spadkowy, zmiany były jednak minimalne, o 12.00 byliśmy bowiem na 0,8455 dolara. Potem euro zaczęło wzrastać i około 14.00 przebiliśmy 0,85 dolara. Maksymalnie dotarliśmy do 0,8502 dolara. Kończyliśmy jednak niżej. Kurs zamknięcia to 0,847 dolara.Na rynku obligacji kilkakrotnie w ciągu dnia dochodziło na przemian do wzrostu i spadku cen. W efekcie kończymy jednak wyżej. Obroty znacznie mniejsze od przeciętnych, najwięcej transakcji zawarto po południu.PAP poinformowała, że według jednego z wysokich przedstawicieli rządu zwiększony deficyt budżetowy będzie finansowany głównie bonami skarbowymi i krótkoterminowymi obligacjami (zerokuponowy dwulatek). Jeśli rzeczywiście ?łatanie dziury? miałoby się odbywać jedynie za pomocą takich papierów, oznaczałoby to oczywiście wyraźny spadek ich cen. W takiej sytuacji (przy w dodatku dość prawdopodobnym wzroście inflacji pod koniec roku) moglibyśmy mieć do czynienia z pozytywną krzywą rentowności.Ceny żywności spadły w czerwcu o 1,3%. Oznacza to, że spadek inflacji jest praktycznie pewny i może ona nawet zejść do poziomu poniżej 6,5% rok do roku. Z optymizmem musimy jednak poczekać, bowiem dane za maj uczą nas, że ze względu na inny materiał statystyczny dane o samych cenach żywności i te, które zawarte są we wskaźniku inflacji, mogą się znacznie różnić. N